Z Kornelem Morawieckim o nowym dwutygodniku, ciemnych chmurach nad Polską i wadze słowa „prawda” rozmawia Kajus Augustyniak.

Kornel Morawiecki, redaktor naczelny dwutygodnika „Tylko prawda jest ciekawa”, ur. 1941 w Warszawie. Absolwent Wydziału Fizyki Uniwersytetu Wrocławskiego, uzyskał doktorat z kwantowej teorii pola. W 1979 rozpoczął współpracę z wydawanym konspiracyjnie periodykiem „Biuletyn Dolnośląski”. Legendarny przywódca „Solidarności Walczącej”, którą utworzył w 1982 roku wspólnie z Pawłem Falickim". W wolnej Polsce do 2009 był pracownikiem dydaktycznym Instytutu Matematyki Politechniki Wrocławskiej. Odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski przez Prezydenta RP na Uchodźstwie Kazimierza Sabbata i Krzyżem Solidarności Walczącej.
Dlaczego polityk, działacz społeczny zajmuje się dziennikarstwem, zostaje redaktorem naczelnym nowego pisma?
Swoją działalność zaczynałem od pisania, od ulotek skierowanych do studentów na 1 maja 1968 roku we Wrocławiu, a potem ulotek wydanych po inwazji na Czechosłowację. Później był „Biuletyn Dolnośląski” i gazeta „Solidarność Walcząca”. Media są konieczne, jeśli chce się doprowadzić w Polsce do poważnych zmian. Tę gazetę traktują jako takie forum przekazu idei.
Czyli „Prawda jest ciekawa” nie ma być typowym periodykiem publicystyczno-informacyjnym?
To ma być gazeta opinii. Chcemy dyskusji, propozycji zmian ustrojowych, społecznych – w Polsce i w Europie. Traktujemy pismo także jako miejsce do propagowania nowych poglądów, które są potrzebne w otaczającej nas nowej rzeczywistości. Rzeczywistości kryzysu, zmian w sposobach produkcji, informacji, Internetu, szalonych zmian cywilizacyjnych, które przetaczają się przez świat.
Czy profil pisma da się określić jednoznacznie? Czy jest lewicowe, prawicowe, opozycyjne, solidarystyczne, jeszcze inne?
Chcemy zastanawiać się nad solidarnym ustrojem, nad kierunkiem, który zapoczątkowaliśmy trzydzieści lat temu w „Solidarności Walczącej”, kiedy to mówiliśmy, że będziemy walczyć o wolną i niepodległą Rzeczpospolitą Solidarną, o solidarność między ludźmi i narodami. To z braku tej solidarności biorą się ciemne chmury, które dziś gromadzą się nad Polską i nad Europą.
Nazwa pisma „Prawda jest ciekawa” zaczerpnięta jest z Mackiewicza. Czy owo nawiązanie do bezkompromisowego pisarza oznacza swoiste wyznanie wiary?
Mackiewicz pisał „jedynie prawda jest ciekawa”. My też uważamy, że prawda jest ciekawa, choć są oczywiście i inne ciekawe rzeczy. „Prawda” to jedno z największych słów ludzkości, absolutnie zasadnicze, podobnie jak „dobro”. Boże słowo.
A nie obawia się Pan innych skojarzeń, znacznie mniej przyjemnych? Choćby z sowiecką „Prawdą”? Człowiek kupujący gazetę raczej nie będzie wygłaszał całego tytułu pisma…
Nie. Nie ma żadnych obaw o podobieństwo do moskiewskiej „Prawdy” czy „Komsomolskiej Prawdy”. Ten tytuł jest zobowiązaniem dla nas, a zarazem gwarancją dla czytelnika.
Czy na rynku prasowym zamierzacie walczyć o prawicowego czytelnika, konkurować z „Gazetą Polską”, „Uważam Rze”?
Będziemy konkurować o tego czytelnika, ale chcemy też, by znalazły tam się i trochę inne poglądy, żeby wachlarz poglądów był szerszy. Nie chcemy, żeby to była gazeta sprofilowana politycznie lub ideologicznie. To ma być pismo bardziej otwarte, solidarnościowe.
Dlaczego pismo ukazuje się jako dwutygodnik?
Na razie jesteśmy na dorobku. Samo wydawanie gazety, która jest sprzedawana w Polsce to bardzo poważne wyzwanie. Testujemy rynek wydawniczy, na początek formuła dwutygodnika wydała nam się bezpieczniejsza. Jeszcze nie mamy odpowiedniej pozycji finansowej ani organizacyjnej, żeby wydawać tygodnik, ale mamy oczywiście taki zamiar.
Pismo ukazuje się od początku roku?
Pierwsze trzy wydania ukazały się jako „Gazeta Obywatelska”, z podtytułem „Prawda jest ciekawa”. To były numery wyborcze, kandydowałem wówczas we Wrocławiu do Senatu. Parę numerów ukazywało się nieregularnie. Tytuł „Prawda jest ciekawa” mamy zarejestrowany od szóstego numeru, a na kraj nasz dwutygodnik jest kolportowany od siódmego.
