Z Henrykiem Grzonką, prezesem Radia Katowice, o możliwych zwolnieniach i bliskim bankructwie regionalnej radiofonii publicznej rozmawia Andrzej Kaczmarczyk.

Henryk Grzonka - Prezes Zarządu i Redaktor Naczelny Polskiego Radia Katowice; związany z Radiem Katowice od 30 lat; sprawozdawca sportowy specjalizujący się w sportach motorowych; autor pierwszej w świecie encyklopedii sportu żużlowego oraz kilku innych publikacji książkowych poświęconych tej dyscyplinie.
Press.pl doniósł, że Radio Katowice wyda 400 tys. złotych na remont elewacji swojej siedziby. Czy to rzeczywiście konieczny wydatek?
Tak naprawdę remont elewacji będzie nas kosztował pomiędzy 250 a 300 tys. złotych, ale dochodzi do tego wymiana niewielkiej, ale najstarszej części dachu, tej która pochodzi z 1937 roku.
Ale to ciągle duża suma i zasadne jest pytanie czy to konieczny wydatek w momencie kryzysu finansowego w mediach publicznych?
Niestety remont elewacji i wymiana dachu były pilną koniecznością. Takie były zalecenia nadzoru budowlanego. Właściciel budynku odpowiada za bezpieczeństwo osób przechodzących chodnikiem obok. Odpowiada za to, żeby nic nie spadło na głowę takiej osoby, a tymczasem tynk zaczął odpadać. Budynek ma 75 lat i remonty są konieczne. W ramach tej inwestycji wymieniliśmy też najstarszą część dachu, która nie była naprawiana od roku 1937 i w wypadku intensywnych opadów śniegu groziła zawaleniem. To jest zadanie inwestycyjne i odtwarzanie wartości naszej siedziby. Pieniądze wydane na inwestycje nie zostają „przejedzone”, lecz zostają w Spółce i powiększają jej majątek, a roczny bilans obciąża tylko odpis amortyzacyjny. Trzeba też pamiętać, że inwestycje budowlane amortyzują się przez wiele lat.
Ile pieniędzy Radio Katowice otrzymuje z abonamentu?
Środki z abonamentu stale maleją. W roku 2007 otrzymaliśmy powyżej 11 milionów złotych. Tegoroczna promesa opiewa na 7 mln 800 tys. Natomiast promesa na rok przyszły to średnio 5 mln 800 tys. złotych na rozgłośnie regionalną, czyli połowa tego, co 5 lat temu.
A ile rozgłośnia jest w stanie zarobić na emisji reklam?
Zależnie od roku, 2 – 2,5 mln, prognozy dotyczące rynku reklamowego na drugie półrocze i przeszły rok są niestety niepokojące.
Dochody z reklam na poziomie 25 – 30 procent wpływów abonamentowych to jak na rozgłośnie radia publicznego dużo.
Owszem, ale obawiamy się kryzysu na rynku reklamy, a część tych wpływów to barter. Poza tym, jeśli wpływy z abonamentu w przyszłym roku będą tak małe jak KRRiT zapowiada, to nawet jeśli udział dochodów z reklamy w budżecie rozgłośni procentowo wzrośnie nasz budżet i tak będzie mniejszy.
Czy tak mały budżet oznacza cięcia programowe i zwolnienia w zespole?
Do tej pory jeszcze tego nie robiliśmy. Woleliśmy szukać oszczędności. W przeciągu ostatnich kilku lat regionalne spółki radia publicznego przeszły gruntowną restrukturyzację. Niestety teraz, nie tylko w naszej rozgłośni, ale we wszystkich spółkach, nie ma już możliwości dokonania jakiś prostych oszczędności. Jesteśmy pod ścianą. Podam przykład. W zeszłym roku Press podawał, że w biurze zarządu Polskiego Radia S.A w Warszawie pracuje 60 osób. Nasza firma jest oczywiście znacznie mniejsza, ale zarząd Radia Katowice to jedna osoba, a w biurze zarządu też pracuje tylko jedna osoba. Takich jednoosobowych zarządów w spółkach regionalnych jest więcej.
Rozumiem, ale w tej sytuacji jak najbardziej na miejscu jest pytanie o losy przyszłej oferty programowej i losy zespołu.
Jak mówię prostych oszczędności już nie będzie. Nie ma takich możliwości. Każde obcięcie dochodów, wcześniej czy później, będzie skutkowało ograniczeniem zatrudnienia i działalności programowej. Obecnie regionalne rozgłośnie nadają program 24 godzinny. Policzyliśmy, że wpływy z abonamentu zapowiedziane na przyszły rok w wysokości 5 mln 800 tys. powinny skutkować ograniczeniem misyjnej części programu do 10 – 12 godzin dziennie i zmniejszenie zespołu do ok. 55 etatów.
Ile etatów jest w Radiu Katowice dzisiaj?
89. To dużo, ale Śląsk to specyficzny region, z dużą liczbą ludności i wieloma miastami. To oznacza wiele wydarzeń do relacjonowania i wymaga większego zespołu i więcej sprzętu niż w niektórych innych rozgłośniach. Wszystko to oznacza większe koszty. Ograniczenie wpływów z abonamentu może oznaczać ograniczenie programu i zatrudnienia.
Zrobi Pan to?
Nie wiem. Może tak, może nie. Do pisma, w którym przewodniczący KRRiT informował o przewidywanym poziomie finansowania w roku 2013, dołączone było pismo Jana Dworaka do ministra skarbu państwa , w którym KRRiT informuje, że przy tak małych wpływach z abonamentu spółki mogą generować straty, a nawet będą do tego zmuszone. To oznacza, że decydenci mają świadomość sytuacji w jakiej się znajdujemy.
Radio Kraków , aby się ratować, sprzedało niedawno swoją dawną siedzibę. Czy Radio Katowice też przewiduje podobne działania?
Już po raz drugi chcemy sprzedać ośrodek wypoczynkowy w Wiśle Jaworniku. Niestety rynek nieruchomości też jest jaki jest i nie wiem czy uda nam się tę nieruchomość sprzedać za cenę jaka wynika z operatu szacunkowego…
…to znaczy za ile?
Milion złotych. Chcemy ośrodek sprzedać, bo radio nie jest od prowadzenia usług hotelarskich, tylko od nadawania programu. Zresztą zainteresowanie bywaniem tam wśród pracowników jest niewielkie. Czasy popularności Funduszu Wczasów Pracowniczych już minęły.
Sytuacja finansowa radiofonii publicznej jest zła, a może być tragiczna. Mówi Pan, że decydenci są tego świadomi. Czy Pańskim zdaniem można liczyć na nowe regulacje zwiększające dochody z abonamentu zanim rozgłośnie zbankrutują?
Z Radiem Katowice jestem związany od 30 lat. Doskonale pamiętam apele kierowane do premierów jeszcze w latach 90-tych o poprawę ściągalności abonamentu , a wtedy sytuacja jeszcze nie była taka zła. Z dzisiejszego punktu widzenia było nawet dobrze, ale już widzieliśmy złe tendencje. Od tamtej pory rządziły już wszystkie opcje polityczne, ale w żadnej z nich nie było woli trwałego uregulowania finansowania mediów publicznych. Od 15 lat brakuje woli politycznej, bo pomysły są. W szufladach decydentów leży mnóstwo propozycji, a nawet projektów w tej sprawie.
Ale czy znajdzie się owa wola polityczna? Czy Pan w tej kwestii jest optymistą czy pesymistą?
Właściwie jest we mniej coraz mniej optymizmu. Wolałbym przeprowadzać spółkę przez przyszły, trudny rok widząc jakieś światełko w tunelu, jakiś realny termin rozwiązania problemu. Dzisiaj tego światełka nie widzę. Jednak trzeba być optymistą, bo inaczej nie będziemy mieli w Polsce publicznych mediów, a to nie będzie dobrze, ani dla demokracji, szczególnie tej lokalnej, ani dla społeczeństwa obywatelskiego. Wierzę, że rozsądek zwycięży, bo inaczej większość spółek regionalnych przeżyje najwyżej jeszcze rok, a niektóre już w przyszłym roku stracą płynność finansową i powinny wtedy ogłosić upadłość.
