Z prof. Grażyną Habrajską o studentach dziennikarstwa, zmianach w mediach i platformie Piano rozmawia Andrzej Kaczmarczyk.


Prof. Grażyna Habrajska absolwentka filologii polskiej; medioznawca, językoznawca i kognitywistka; pracownik naukowy Uniwersytetu Łódzkiego,

Ilu kandydatów starało się w tym roku o jedno miejsce na studiach dziennikarskich na Uniwersytecie Łódzkim?
Ponad dziesięciu. Mówię o studiach licencjackich, bo rozmowy kwalifikacyjne na studia magisterskie dopiero zaczęliśmy.
To podobnie czy inaczej niż w latach poprzednich?

Podobnie, ale w tym roku wyprzedziliśmy nawet psychologię i prawo. Więcej kandydatów na miejsce miała tylko filologia angielska. Te dane dotyczą oczywiście wyłącznie Uniwersytetu Łódzkiego.


Czy ci ludzie naprawdę chcą zostać dziennikarzami?

Chcą i marzą o karierze. Dziewczyny myślą, że każda będzie następną Olejnik, albo Pochanke, a chłopcy myślą, że będą Miecugowami.

Czy zdają sobie sprawę jak fatalna jest w tej chwili sytuacja na rynku pracy dla dziennikarzy?

Kiedy przychodzą na studia to nie zdają sobie z tego sprawy. Natomiast sytuacja zmienia się po pierwszym roku, gdy wracają z praktyk w różnych redakcjach. Wtedy już wiedzą i zaczynają trochę inaczej myśleć, a najlepszym dowodem na to jest fakt, że gdy w połowie drugiego roku wybierają specjalizacje to najczęściej jest to PR albo reklama.

Z jakich mediów korzystają studenci dziennikarstwa?

Generalnie z telewizji, no i oczywiście z Internetu. Z prasą jest problem, ale są wyjątki, które jednak czytają. Radiem zainteresowane jest niewiele osób. Mam na myśli radio z wyższej półki, a nie popularne stacje muzyczne. Ta grupa jest mała, ale bardzo zdeterminowana. Może to mieć związek z faktem, że mamy świetną, jeżeli nie jedyną taką w Polsce pracownię radiową.

Czy studenci zdają sobie sprawę ze zmian jakie ostatnio gwałtownie następują w mediach? Mam na myśli m.in. nowe pola działania czy zmiany technologiczne?

Zupełnie sobie z tego nie zdają sprawy. Usiłują im to uświadomić liczni dziennikarze, którzy u nas wykładają, ale i tak ich wiedza na ten temat jest niewielka. Są jeszcze dość dziecinni, idealistyczni…

…to chyba dobrze, że są idealistyczni. Kiedy mają być idealistyczni, jak nie wtedy gdy mają 20 lat?

Zgoda. Tacy chyba właśnie powinny być. Zresztą ja w ogóle mam bardzo dobrą opinie o studentach. To są sympatyczni, mądrzy, młodzi ludzie. Są wprawdzie niedouczeni, ale to nie jest ich wina. Oni są otwarci na wiedzę, ale w szkole jej nie otrzymali.

Czego nie otrzymali patrząc z perspektywy studiów dziennikarskich?

To temat na osobną, długą rozmowę. W największym skrócie winne są złe programy nauczania i złe podręczniki. Nie obwiniałabym natomiast nauczycieli. Brak kontaktu z książkami i rozpowszechnienie testów spowodowało, że absolwenci szkól średnich nie potrafią pisać, to znaczy nie potrafią formułować myśli w formie pisanej. Te braki powstają już w podstawówkach i potem narastają.

Czego jeszcze brakuje?

Brakuje im umiejętności kojarzenia faktów i twórczego myślenia. Nawet po podaniu prostej definicji nie potrafią zastosować jej w praktyce. Na pierwszym roku robię dość banalne ćwiczenie. Podaje uproszczoną definicję metafory, że „jest to nadanie cech jednego obiektu drugiemu obiektowi”. Pomimo tego bardzo dużo osób nie potrafi utworzyć nawet najprostszej, dwuwyrazowej metafory. To jest poważny problem.

Chciałbym wrócić do problemy zmian w mediach. Niedawno „Gazeta Wyborcza” z papierowego wydania prawie usunęła newsy, przenosząc je na strony internetowe. Przypomina teraz trochę codzienny tygodnik opinii. To miało powstrzymać spadek sprzedaży, ale sprzedaż spada nadal. „Rzeczpospolita” też wprowadza podobne zmiany z podobnym efektem. Co się dzieje z papierowymi mediami?

To rzeczywiście przypomina widok tonącego chwytającego się brzytwy, ale to skomplikowany problem. W ogóle mamy poważny spadek czytelnictwa i książek, i gazet. Równocześnie prasa usiłuje sobie poradzić z nowym problemem stworzonym przez Internet. Mianowicie informacje podane rano w prasie są już musztardą po obiedzie, bo są od wczoraj dostępne w Internecie, więc trochę rozumiem zmiany wprowadzane przez redakcje. Tym bardziej, że w najbliższej przyszłości rola Internetu będzie chyba dalej wzrastać.

Właśnie. We wrześniu rusza platforma Piano. Będą na niej dostępne 42 tytuły prasowe, ale wyłącznie za opłatą, choć niższą niż za papierowe wydanie. Czy to poprawi sytuację gazet i czy czytelnicy będą chcieli płacić za coś, co do tej pory mieli za darmo?

Ci, którzy mają mało pieniędzy i są mało zainteresowani czytaniem gazet to nie zapłacą i będą korzystać z jakiś innych, dalej darmowych stron internetowych. Z kolei dla tych, którzy mają pieniądze i są zainteresowani czytaniem informacji i komentarzy takie propozycje przypominają oferty telewizji cyfrowej. Do mnie bez przerwy ktoś telefonuje i oferuje jakiś pakiet programów, a ja stale dziękuję. Bo ja wolałabym zapłacić nawet więcej, ale sama wybrać konkretne kanały, a nie pakiet, w którym większość programów (np. sportowych czy lifestylowych) kompletnie mnie nie interesuje.

Ale od przybytku głowa nie boli, a za niecałe 20 zł, czyli poniżej miesięcznych wydatków na jedną papierową gazetę, Piano będzie oferowało miesięczny dostęp do 42 tytułów.

Tak, ale mnie z tych tytułów interesuje góra jeden albo dwa. Będę mogła tam przeczytać „Gazetę Wyborczą”, ale w pakiecie nie ma ani „Rzeczpospolitej”, ani „Uważam Rze” czy „Naszego Dziennika”. Ja chciałabym mieć skontrastowany wachlarz polskich gazet, a jak na razie mogę mieć wyborczą.pl i polskatimes.pl. Za taką ofertę nie zapłacę. Natomiast zapłaciłabym, i to nawet więcej, za pakiet jakiego ja chcę czyli za ofertę zróżnicowanych poglądów i opinii dostarczonych w jednym miejscu i w tym samym czasie.

Gwizdek24.se.pl czy superauto24.se.pl i tym podobne Panią nie interesują?

Zdecydowanie nie. Mówiłam wcześniej o pakietach telewizyjnych, bo oferta Piano do złudzenia je przypomina. Śledziłam nieco internetową dyskusję na temat tej nowej oferty i widać, że na pewno znajdą się jacyś chętni, ale większość dyskutujących raczej deklarowała, że nie jest zainteresowana.

Czy na koniec pokusiłaby się Pani o odpowiedź na pytanie: jaka przyszłość czeka media?

Dzisiaj odpowiedź na takie pytanie chyba jest niemożliwa, bo nie wiemy jaki będzie rozwój technologii poza tym, że będzie szybki. Gdybym musiała już coś przewidywać, to myślę, że wersje papierowe będą ukazywać się w coraz mniejszych nakładach, ale za to będą coraz bardziej ekskluzywne. Nie sadzę, żeby tak do końca wyginęły, bo ciągle będą ludzie, którzy będą gotowi jej kupić płacąc nawet więcej niż teraz.
Telewizji wróżę długą przyszłość, choć na pewno będzie się przenosić do Internetu. Myślę, że w Internecie doczekamy się elastyczniejszej oferty niż wspominane pakiety telewizji cyfrowej i to będzie atrakcyjne. Radio z muzyką z playlisty będzie zapewne popularne do słuchania w samochodzie, ale radio z wyższej półki będzie niszowe.

A na ile media zmieni Internet?

Na razie nie zmienił ich tak bardzo jakby się wydawało. Przecież internetowe wydania gazet to właściwie te same teksty co w wersji papierowej. Pojawiło się wprawdzie zjawisko tzw. dziennikarstwa obywatelskiego czy społecznościowego, ale myślę, że to chyba długo jeszcze będzie margines, bo porządnego portalu nie zrobi ktoś „z ulicy”. Do tego trzeba jednak mieć jakieś przygotowanie, ale ostrzegam, że wszelkie przewidywania co do przyszłego kształtu mediów są bardzo niepewne.
 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl