Z Michałem Niewiadomskim, nowym kierownikiem działu wiadomości w programie I Polskiego Radia, rozmawia Marek Palczewski.

Michał Niewiadomski (rocznik 1978) zaczynał w 1995 roku w pierwszej rozgłośni samorządowej „Radio Mazowsze”, od 1996 do 2004 w Rozgłośni Harcerskiej później przemianowanej na Radiostację pracował jako reporter, prezenter i szef Newsroomu. W latach 2004-2007 w Polskim Radiu Bis, stworzył od podstaw dział informacji. 2007-2012 TVN CNBC wydawca i koordynator ds. ramówki. Żonaty, ojciec trzech córek Heleny, Antoniny i Irminy.
 

 

Kiedy Pan otrzymał nominację na kierownika działu informacji programu 1 Polskiego Radia, to powiedział Pan, że to jest największe wyzwanie w całej 17-letniej karierze dziennikarskiej. Jak Pan chce się zabrać do reformy radiowych dzienników?

Przede wszystkim zależy mi na dobrej komunikacji z zespołem. Nie chcę zmian rewolucyjnych, tylko ewolucyjnych. Polskie Radio nie lubi szybkich zmian, szczególnie Program Pierwszy. Nie chciałbym zaskakiwać słuchacza, on tego nie lubi, jest konserwatywny, przywiązany do tradycji. Będą więc zmiany krok po kroku.

Jakie będą te najważniejsze w najbliższym czasie?

Zależy mi na tym, żeby nasze radio w większym stopniu relacjonowało to, co się dzieje tu i teraz, żeby więcej było wejść na żywo. I to się już zaczyna dziać. Korzystamy z samochodów satelitarnych, przenośnego sprzętu, w Warszawie są szybkie łącza internetowe 3G, więc szybkość przekazu i cyfrowa jakość idą w parze. Czyli po pierwsze, chcę, żeby było dużo wejść live. Druga sprawa, żeby były nie tylko informacje z Warszawy czy informacje polityczne, ale żeby było więcej wiadomości gospodarczych. Proszę zwrócić uwagę, jak wydarzenia gospodarcze wpływają na kształtowanie się polityki. Warto docierać do przyczyn decyzji polityków, które często tkwią właśnie w gospodarce.

Do tej pory za mało było takich gospodarczych informacji w Polskim Radiu?

Wydaje mi się, że tak. Przez ostatnie lata pracowałem w kanale biznesowym (TVN CNBC -red.) gdzie stworzyliśmy zupełnie nową jakość. Tam były inaczej ustawione priorytety. Ale nie chcę robić z Jedynki kanału biznesowego. Jest redakcja w radiu, która zajmuje się tymi sprawami i będę korzystał z ich pracy. Na przykład dzisiaj (rozmowa odbyła się 26 marca -red.) informowaliśmy o tym, jak wyglądała sprzedaż detaliczna w ubiegłym miesiącu oraz jak się przedstawia sytuacja na rynku pracy. Krzysztof Rzyman z redakcji biznesowej w chwili publikacji danych przedstawiał informację na antenie. To jedna z pierwszych zmian jakie wprowadziłem - dane makro od razu na antenę. Pogłębianie, rozmowy, komentarze w audycjach biznesowych w kolejnych godzinach.

Pan ma doświadczenie biznesowe z TVN. Czy nie przeniesie Pan tamtej hierarchii ważności informacji na radio o odmiennej specyfice? Czy rzeczywiście polityki było do tej pory za dużo i czy informacje gospodarcze są ważniejsze od politycznych?

Wydaje mi się, że nie możemy pozostać głusi na to, co się dzieje z gospodarką. Ale to nie jest tylko kwestia danych makroekonomicznych, ja chciałbym zwracać uwagę na to, co się dzieje na rynku tu i teraz, jak reaguje złoty, co z rynkiem długu, co z giełdami. W zeszłym tygodniu były kiepskie indeksy PMI dla rynku niemieckiego czy chińskiego i giełdy gwałtownie zanurkowały, a złoty zaczął się osłabiać. I to nie jest informacja wyłącznie dla specjalistów ds. rynku, ale też dla ludzi, którzy inwestują na giełdzie, osób które zaciągnęły kredyty walutowe, a także dla rolników, którzy mają dopłaty unijne i dla nich ważny jest przelicznik złotego do euro.

Oczywiście to są ważne sprawy, ale czy ważniejsze na przykład od politycznych konfliktów albo informacji o sondażach poparcia dla polityków i partii politycznych?

To, że licząca się agencja ratingowa obniża ocenę jakiegoś państwa uważam za informację numer jeden, jeżeli dotyczy znaczącego kraju w Unii Europejskiej czy Stanów Zjednoczonych.  Czasami więc taka informacja będzie wypierać informację polityczną, bo ma przełożenie na procesy globalne, zatem i na Polskę. Nie jesteśmy przecież samotną wyspą, świat jest układem naczyń połączonych. Może to być bardziej istotne dla słuchacza niż informacja o tym, że polityk z partii X powiedział coś o partii Y. Temat, który zdominował obecną debatę społeczno-polityczną czyli podniesienie wieku emerytalnego do 67 roku życia, to jest oczywiście temat polityczny, ale przede wszystkim gospodarczy,

Jaki będzie zakres pańskich decyzji: czy Pan będzie decydował o agendzie informacyjnej każdego z serwisów czy wyznaczy jakieś ogólne kryteria? Czy będą wytyczne?

Będą określone zasady, ale wytyczne tematyczne co do konkretnego dnia są przeze mnie rozsyłane rano w agendzie tworzonej w oparciu o to, co przygotowuje główny dostarczyciel kontentu, czyli Informacyjna Agencja Radiowa. Tworzę agendę na dany dzień, zakreślając gdzie są wejścia na żywo, jakie są nasze priorytety i jakie są pozostałe informacje, które powinny znaleźć się w dzienniku. Przygotowuję również stylebook dla dziennikarzy, w których określone zostaną zasady przygotowywania dzienników, selekcji informacji, tak by serwisy były spójne.

Można w stylebooku określić dokładnie, co warto podać, a czego nie?

Na pewno w stylebooku będą spisane priorytety. Jeżeli informacja dotyczy rynku emerytur, to jest to dla nas priorytetowa informacja. Jeżeli dotyczy Kościoła, to też jest bardzo ważna. Nasz słuchacz jest konserwatywny, tradycyjny, w przeważającej części wierzący, choć nie chcę powiedzieć, że tylko katolik, bo również mamy słuchaczy z różnych mniejszości religijnych. Wracając do stylebooka, to będzie w nim określone to, co ma być priorytetem, generalna zasada news comes first, czyli mówimy o tym, co ważne, co aktualne. Ostatnio mieliśmy spory koalicyjne o emerytury, ale jedynką, która się wybijała, ewidentnie była Tuluza i to, co się działo w Tuluzie. Były wejścia z ostatniej chwili właśnie relacjonujące te wydarzenia. Tego wcześniej na naszej antenie nie było.

A co by Pan zrobił z informacją o udziale Polaków, zorganizowanych przez Kluby Gazety Polskiej, w manifestacjach na Węgrzech z okazji węgierskiego święta narodowego? Czy taka informacja zasługiwała np. na to, żeby znaleźć się na jedynce serwisów radiowych?

Na pewno znalazłaby się w dzienniku i wiem, że serwisy Jedynki tego dnia o tym informowały - bo jest to wydarzenie, i nie była to grupka 10 zwolenników Gazety Polskiej, tylko znaczna grupa. Czy byłaby jedynką? Trudno mi powiedzieć. Musiałbym usiąść i zobaczyć jakie są jeszcze inne informacje tego dnia, żeby ocenić czy na daną godzinę jest to jedynka czy nie.

A czy myśli Pan, że telewizja publiczna, Wiadomości, popełniły błąd nie dając tego samego dnia relacji z Budapesztu?

Wydaje mi się, że było to niefortunne. Taka relacja powinna znaleźć się w głównym wydaniu, bo była to ważna informacja dnia, dotycząca i Polaków, i Węgrów. Temat można było ugryźć z wielu stron - choćby co teraz dzieje się na Węgrzech i jaki to ma wpływ na gospodarkę. To szalenie ważny temat; politycy prawicy są zapatrzeni w Viktora Orbana, który dokonuje reform w kraju, ale warto byłoby również zobaczyć jakie są te reformy, co faktycznie się w tym kraju dzieje i jak jest on postrzegany przez zachodnich inwestorów. Bo wiemy np., że MFW ma krytyczne podejście do tych reform, a to co dzieje się z forintem wpływa też na złotego.

Z mojej pobieżnej, codziennej obserwacji serwisów radiowych i telewizyjnych wynika, że informacje gospodarcze i międzynarodowe są niedowartościowane. Media publiczne odwróciły się nieco od świata - czy chce Pan to zmienić?

Kiedy przyszedłem do Jedynki to z przyjemnością stwierdziłem, że jest sporo audycji międzynarodowych, na przykład Więcej Świata…

Zgoda, ale w newsach?

W newsach też takie informacje się pojawiają; w momencie, kiedy mamy wizytę prezydenta Gaucka, zaraz mamy komentarz naszego dziennikarza. Kiedy są wydarzenia w Tuluzie, to komentuje je Jarosław Kociszewski. Jeżeli mamy wybory w Osetii Południowej, to Grzegorz Ślubowski o tym mówi, itd. W redakcji międzynarodowej są właśnie Ślubowski, Kociszewski, czy Michał Żakowski - ludzie, którzy jeździli i jeżdżą po świecie, mają z tym światem kontakt, i są w stanie powiedzieć coś, co będzie głosem eksperckim. Na przykład Michał Żakowski jest laureatem nagrody Kapuścińskiego za relacje z Egiptu, a Ślubowski przez lata był korespondentem w Moskwie. Dlatego chcę wykorzystywać ich potencjał. Również w redakcji biznesowej jest wielu dziennikarzy, którzy znają się na poszczególnych sektorach gospodarki. Są pod ręką i trzeba korzystać z ich doświadczenia i wiedzy.

Teraz pracuje Pan w medium publicznym a wcześniej pracował w medium komercyjnym. Liczyły się tam trochę inne wartości, w większym stopniu oglądalność, chociaż w mediach publicznych też już bierze się to pod uwagę… jednak mówi się, że media publiczne są bardzo mocno upolitycznione, czasami słyszy się o ręcznym wręcz sterowaniu. Czy Pan się tego nie obawia i czy doświadczył Pan tego na własnej skórze?

Ręcznego sterowania kiedyś doświadczyłem, kiedy do publicznego radia przyszedł Jacek Sobala, ale nie chcę wracać do tamtych czasów…

…Pan był wtedy w radiu?

Tak. Byłem w Radiu BIS i z czymś takim się spotkałem, natomiast w mediach komercyjnych nie było takiej sytuacji, żeby ktoś mi mówił, co mam dawać, a czego nie dawać. W TVN CNBC mieliśmy wewnętrzne zasady opracowane przez amerykańską CNBC, które jako jej afiliat przyjęliśmy. Tam było wyraźnie napisane zasady np. jak unikać konfliktów interesów. I tak np. nie mogliśmy lecieć na imprezę samolotem opłaconym przez prywatną, czy państwową firmę i korzystać z zakwaterowania. Gaz-System zorganizował podróż do gazoportu w Norwegii za kołem podbiegunowym, jedynej takiej instalacji na świeci. I zgodnie z regulaminem nie mogliśmy z takiej oferty skorzystać. Podobnie z prowadzeniem imprez komercyjnych przez dziennikarzy. Można było brać w nich udział po konsultacji z szefem, ale wynagrodzenie miało być adekwatne do włożonej pracy, nie mogło być tak, że firma „obsypie” dziennikarza kasą, bo stworzyłoby to niezdrową relację między dziennikarzem a firmą. Szef kanału Roman Młodkowski bardzo tego przestrzegał.

Mówiliśmy o Węgrzech – środowiska prawicowe oskarżają TVP o manipulację  - jednak nie zawsze można precyzyjnie stwierdzić czy jeżeli jakąś informację pominięto, to dlatego, że chciano dokonać manipulacji, czy też dlatego, że taka jest strategia tego wydawcy albo tej stacji…

Prawda jest też taka, że dziennikarz to jest człowiek, który dokonuje selekcji. Ciekawie na temat tego problemu pisał Ryszard Kapuściński w Lapidariach: w związku z tym, że napływa do nas coraz więcej wiadomości, że jesteśmy globalną wioską, mamy tysiące informacji, potężny ocean, i z tego oceanu mamy wybrać te najważniejsze. I mamy na to kilka minut.

I czym się Pan kieruje wybierając tę a nie inną?

Wybieram według mnie najważniejsze. Dzisiaj (26.03.12 – red.) najważniejsza dotyczyła spotkania koalicyjnego Pawlaka z Rostowskim, Pawlaka z Tuskiem . Istotne jest to, co się będzie działo z koalicją w kontekście emerytur, ale też ważna jest wizyta Gaucka - pierwsza wizyta niemieckiego prezydenta, i to właśnie w Polsce. Inne ważne dziś informacje to: dane o bezrobociu, które rośnie i dobre dane o sprzedaży detalicznej pokazujące, że Polak jest cały czas na zakupach.

Wymienił Pan ważne dla widza, słuchacza czy czytelnika informacje, ale ciągle dyskutuje się o tym czy informacja, jakakolwiek, może być w pełni obiektywna? Przed chwilą dodał Pan do tych informacji własną ocenę.

Z liczbami się nie dyskutuje. Weźmy przykładowo produkcję przemysłową. Załóżmy że analitycy zakładali jej wzrost w jakimś miesiącu o 10 procent, a faktycznie okazało się, że wzrosła o 15 procent. Od razu widać, że są to bardzo dobre dane - znacznie lesze od oczekiwań.

Chociaż jest już w tym ocena.

Tak, oceniamy, bo mamy punkt odniesienia. To zawsze powtarza Roman Młodkowski, gdy podamy informację o tym, że np. nasz eksport do Gruzji wynosi 14 milionów dolarów to nie wiemy, czy to dużo czy mało. Nie wiemy, bo nie mamy punktu odniesienia. Roman Młodkowski mówił, że to jest pseudo informacja. Nic nam nie mówi.
Natomiast kwestia tego czy informacja jest obiektywna; my podajemy informację, powołując się na źródła. Ponad 15 lat temu w Programie III słuchałem serwisów Doroty Wojtalczyk, obecnie czytającej serwisy w Jedynce, która informowała o aferze Olina. Nie było żadnych ocen, tylko precyzyjne powoływanie się na źródła i cytowanie przedstawicieli stron. My nie jesteśmy od publicystyki, od tego są Sygnały Dnia, Magazyn z Kraju i ze Świata, Popołudniówka, Polska i Świat. Naszym zadaniem jest podawanie aktualności i to zadanie realizujemy rzetelnie.
 
 
 

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl