Z Jolantą Hajdasz o TV Trwam rozmawia Andrzej Kaczmarczyk.
Jolanta Hajdasz, dziennikarka i medioznawca. Pracowała m.in. w Radiu Wolna Europa, Radiu Merkury, TVP i TVN. W latach 2007 – 2009 dyrektor Oddziału TVP w Poznaniu. Wykładowca WSUS w Poznaniu, zastępca red.nacz. „Przewodnika Katolickiego”, członek Zarządu Głównego SDP.
Jest Pani autorką projektu oświadczenia ZG SDP w sprawie koncesji cyfrowej dla TV Trwam. W tym oświadczeniu Zarząd podjął wyłącznie kwestię koncesji dla tej telewizji, pomijając fakt, że kilku innych nadawców też nie otrzymało miejsca na multipleksie. Dlaczego?
Dlatego, że skala protestów społecznych, która już wówczas się ujawniła, pokazywała jak bardzo bulwersujący jest sposób przydzielania koncesji na naziemne nadawanie cyfrowe, a odbiorcy pozostałych nadawców , którym KRRiT też nie przyznała miejsca na multipleksie nie ujawniali swojego oburzenia tym faktem, a przynajmniej nie prezentowali go publicznie. W przypadku TV Trwam , podmiotu, który od 9 lat jest obecny na rynku, i który ma alternatywny charakter w stosunku do pozostałych decyzja Krajowej Rady jest w naszej ocenie po prostu dyskryminowaniem tej telewizji i jej odbiorców.
KRRiT twierdzi, że TV Trwam wcale nie została potraktowana gorzej niż pozostali lecz nie spełniła wymogów finansowych.
Nie zgadzam się z tym twierdzeniem . Przesłuchanie w sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu, które odbyło się już po naszym oświadczeniu, pokazało, że tak naprawdę nie można stawiać zarzutów TV Trwam z powodów niewystarczających środków finansowych. Dyrektor finansowa fundacji Lux Veritatism właściciela TV Trwam wykazała w trakcie posiedzenia , że i aktywa trwałe, i zyski Fundacji na pewno pozwoliłyby jej na dotrzymanie warunków koncesji, gdyby tylko przy jej przyznawaniu kierowano się wyłącznie kryteriami merytorycznymi . Sytuacja finansowa pozostałych podmiotów, które uzyskały koncesję była zdecydowanie gorsza. Argument używany przez Krajową Radę jest po prostu nieprawdziwy.
Jan Dworak i Krzysztof Luft bronią decyzji Rady twierdząc, że TV Trwam pomimo tego, że była proszona w procesie odwoławczym o dostarczenie pewnych dokumentów finansowych tego nie zrobiła, a część dokumentów, które dostarczyła obłożyła klauzulą niejawności, więc KRRiT nie może przedstawić wszystkich argumentów na wsparcie swojej decyzji.
Nie jestem stroną tego postępowania i nie zamierzam wchodzić w dyskusję na poziomie administracyjno – prawnym. Oceniam sprawę szerzej. TV Trwam działa na polskim rynku od wielu lat nie mogąc się rozwijać właśnie z powodu braku dostępu do nadajników naziemnych. Od wielu lat nie było przecież nowych procesów koncesyjnych na bezpłatne nadawanie naziemne. Krajowa Rada twierdziła, że właśnie cyfryzacja odblokuje ten proces. Dzisiaj podmiotowi, który przez kilka lat już nadawał czekając cierpliwie na stworzenie szans rozwoju odmawia się tej możliwości z powodów, które mówiąc oględnie co najmniej budzą wątpliwości. To na pewno nie ma nic wspólnego z pluralizmem i wolnością słowa w demokratycznym państwie i to jest przyczyną protestu Zarządu Głównego SDP. W ten sposób każdy podmiot może zostać wyeliminowany z gry rynkowej o widza czy odbiorcę. Zwracały na to uwagę zarówno Fundacja Helsińska, jak i tysiące protestujących widzów TV Trwam. Mówi o tym i Episkopat , i posłowie Ruchu Palikota. Mówią w ten sam sposób, choć przecież diametralnie odmiennie oceniają tę katolicką telewizję.
Episkopat i politycy stanęli w obronie TV Trwam, a Fundacja Helsińska stanęła w obronie jasności zasad konkursu koncesyjnego i jego przejrzystości. To nie to samo. Te stanowiska jednak się różnią.
Różni się interpretacja poszczególnych słów. Efekt zaś jest taki, że jest to taka sama reakcja na wykluczenie kogoś z gry rynkowej . Tak czy tak, bardzo różne podmioty krytycznie oceniają postępowanie przyznające koncesje na cyfrowe nadawanie naziemne. Bardzo różne światopoglądowo organizacje widzą łamanie zasad demokratycznego państwa, czego w tym procesie dopuściła się KRRiT. To jest bardzo wymowne.
Rozmawiałem kilka dni temu z członkiem Krajowej Rady Krzysztofem Luftem. On z naciskiem podkreślił, że TV Trwam i Radio Maryja w kampanii na rzecz przyznania koncesji użyły nieprawdziwego argumentu, że nie mając miejsca na multipleksie, po zakończeniu nadawania analogowego stacja nie będzie dostępna w kablówkach. Ten argument powtórzyły też inne media przyczyniając się do frustracji i słusznego oburzenia widzów TV Trwam.
Absolutnie się z tym nie zgadzam. To jest żonglerka słowna. Oczywiście, że TV Trwam nie zniknie z kablówek, ale brak możliwości rozwoju tak naprawdę oznacza za chwilę zwijanie przedsięwzięcia. Rynek telewizji płatnych w Polsce jest już praktycznie zamknięty. Przy tak bogatej ofercie jest coraz trudniej znaleźć widza, gotowego płacić za tv kablową, czy satelitarną , tym bardziej, że wraz z nadawaniem cyfrowym w swoich telewizorach będziemy mieć ponad 20 darmowych kanałów tv w super jakości. Rozwój przez nadawanie kablowe czy satelitarne jest już dzisiaj zablokowany. Medioznawcy, do których i ja należę, są co do tego zupełnie zgodni. Poszerzanie widowni odbywać się będzie przez cyfrowe nadawanie naziemne czyli multipleks. Wyeliminowanie jakiegoś podmiotu z multipleksu już na starcie skazuje go na niszowy charakter, uniemożliwia rozwój i dotarcie do szerszego grona odbiorców. Szczególnie tych odbiorców, których nie bardzo stać na odbiór telewizji płatnej . Target TV Trwam to także ludzie ubożsi, często z małych miejscowości, często samotni i chorzy. Nie wolno lekceważyć ich potrzeb, a oni nie mają pieniędzy na comiesięczne opłaty za telewizję satelitarną czy kablową.
Jest jeszcze jeden bardzo istotny powód społecznych protestów w obronie tej małej telewizji. Jest ona jedyną stacją katolicką w naszym kraju, tylko ona nadaje transmisje wszystkich papieskich pielgrzymek i tylko ona w swoim programie ma codzienną modlitwę . I jest jedyną, w której poruszane są tematy nieobecne w innych mediach, i do której zapraszani są goście , których nie można zobaczyć i usłyszeć w innych polskich i polskojęzycznych stacjach. Widocznie nie wszystkim to się podoba. Szkoda tylko, że narzędziem zwalczania niewygodnych, czyli po prostu niezależnych mediów stała się instytucja, która powinna stać na straży wolności słowa .
