Z Markiem Mikosem, od 1 stycznia 2012 ponownie dyrektorem TVP Kielce rozmawia Andrzej Kaczmarczyk.

 

Marek Mikos (ur.1959), dziennikarz telewizyjny i prasowy, publicysta, wykłada dziennikarstwo na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie i Uniwersytecie Jana Kochanowskiego w Kielcach. Wieloletni redaktor "Gazety Wyborczej". W latach 90 związany z Gazetą Wyborczą, Canal+, Telewizją Wisła i TVP. Dyrektor TVP Kielce od maja 2005 do stycznia 2009 r.


 

 

 

Przejąłeś ośrodek w trudnym momencie. TVP Kielce bardziej niż ze swego programu, stała się znana z atmosfery, w jakiej odchodził Twój poprzednik. To odejście poprzedziły artykuły prasowe o politycznych naciskach na dziennikarzy i nieprawidłowościach finansowych. Jak się czujesz w tej sytuacji?

Nie chcę mówić o tym, co się wydarzyło w TVP Kielce przez te trzy lata od wyrzucenia mnie faksem, bez podania przyczyny, przez prezesa Farfała, po dzień, w którym obecny Zarząd zaprosił mnie do powrotu do TVP. Chętnie opowiem o tym, co zrobiłem do tej pory - byłem dyrektorem tego samego oddziału od maja 2005 do stycznia 2009 - i o mojej wizji niewielkiego oddziału kieleckiego jako części ogromnej struktury, jaką jest TVP. Jestem przekonany, że można bardzo dużo dobrego zrobić w TVP Kielce, a gdybym tak nie uważał, na pewno nie przyjąłbym propozycji prezesa Juliusza Brauna.
 

Jesteś pełniącym obowiązku dyrektora. To dalej nie jest sytuacja stabilna dla Ośrodka.

Mam jednak nadzieję, że Rada Nadzorcza podejmie uchwałę, która da mi tytuł „pełnego dyrektora”, skoro jestem odpowiedzialny za budowę siedziby i nowoczesnego, profesjonalnego, w pełni sprawnego zespołu OTVP Kielce. Chcę, żeby to był modelowy oddział regionalny spółki.
 

Co to znaczy nowy budynek? Ile to będzie kosztować i kiedy to nastąpi?

Nie mogę mówić o pieniądzach dopóki ostatecznej decyzji nie podejmą władze spółki. Natomiast jest oczywiste, że oddział w Kielcach jak i inne, żeby dobrze funkcjonować, musi mieć swoją siedzibę. Na razie mieścimy się tymczasowo w budynku Kieleckiego Centrum Kultury. Bardzo ciekawa instytucja. Budynek ogromny. Bliźniak Teatru Muzycznego w Gdyni. Należy do miasta. Mieści się tu wiele instytucji m.in. Kielecki Teatr Tańca, Filharmonia, Teatr Pegaz, dwie impresaryjne sceny itd. Niestety telewizja jest porozrzucana po różnych częściach budynku. Nasze studio znajduje się w miejscu gdzie wcześniej planowano jedną z dwóch olbrzymich okrągłych kawiarń.
 

No i jak ta nowa siedziba ma wpłynąć na działalność TVP Kielce?

Oczywiście nie można „wysiedzieć” dobrej telewizji, ale trudno też ją robić tracąc czas i energię na bieganie po olbrzymim gmachu. Poza tym budynek publicznej TV ustawowo powinien spełniać pewne wymagania, na przykład w sferze bezpieczeństwa. Nowa siedziba potrzebna też jest do tego, by były warunki do pełnego wykorzystania najnowszych telewizyjnych technologii. Nowe urządzenia związane z przechodzeniem na technologię cyfrową muszą mieć zapewnione odpowiednie warunki. Dodam, a nie jest to żart, że ze względu na odległość mojego nowego - urządzonego przez łaskawych poprzedników - gabinetu od studia, rozważam przyniesienie z domu hulajnogi, którą w 2008 roku wjechałem, „na żywo” do studia „Kawy czy herbaty”.
 

Nie odpowiedziałeś kiedy budynek powstanie?

Bóg raczy wiedzieć, choć mam nadzieję, że szybko. Przed nami procedury przetargowe dotyczące zamówień publicznych. Są wymagające, a przede wszystkim czasochłonne. Za mojej poprzedniej dyrekcji w Kielcach zdołałem doprowadzić do rozstrzygnięcia przetargu na szczegółowe plany i drugiego, który doprowadził do zgłoszenia ofert wykonawców. Niestety, gdy zostały otwarte koperty z ich propozycjami cenowymi, ówczesny prezes TVP unieważnił przetarg, tłumacząc to sytuacją finansową spółki. Był rok 2008.
 

Czyli kiedy będzie nowa siedziba nie wiadomo, ale chyba masz jakieś konkretne plany co do programu, który niezależnie od tego gdzie jest przygotowywany, nadawany być musi już teraz.

To problem dwutorowy. Żeby już się trzymać kolejowego porównania: na razie wskoczyłem do rozpędzonego pociągu, by przejąć kierowanie lokomotywą. Jak już poznam wszystkie jej parametry, zdiagnozuję mechanizm i zobaczę, które elementy tej żywej maszyny są do generalnego remontu albo wymiany, to zabiorę się do solidnej roboty. To, co do tej pory, przez te kilka dni stycznia zrobiłem – to konieczne poprawki podczas „biegu pociągu”. Szczerze powiedziawszy, mam już w głowie plany poprawy starych i wprowadzenia nowych programów, ale na razie nie zdradzę tego nawet szacownemu SDP, do którego należę. To byłoby nie fair w stosunku do zespołu, który powinien dowiedzieć się pierwszy. Powiem jedynie, że chcę aby nowa ramówka TVP Kielce weszła w życie razem z nową ramówką całej Telewizji Polskiej, czyli w marcu. Wszyscy obecni i dawni pracownicy i współpracownicy dostali ode mnie prośbę, by przesłali informacje o ich zdaniem najlepszych rzeczach, które zrobili od 22 stycznia 2009 do 1 stycznia 2011, czyli od momentu kiedy przestałem być dyrektorem, do momentu gdy do kieleckiej telewizji wróciłem. Otwarty jestem też na propozycje twórców z zewnątrz.  Wygrają propozycje najlepsze. Jeżeli pomysły dziennikarzy będą ciekawsze od moich, to tylko się ucieszę, bo będę miał mniej roboty, a z natury jestem okrutnym leniem, choć ostatnio dość zapracowanym.
 

Czy telewizja regionalna, oddział w Kielcach ma na nowe programy pieniądze?

Przychodzę w momencie kiedy plan finansowy jest już określony, ale mogę podjąć kroki aby budżet oddziałowy zwiększyć. Ciekawy program - mam nadzieję - przyciągnie sponsorów i reklamodawców. Możliwości są ogromne. Przykład. Gdy byłem dyrektorem poprzednio, moją odpowiedzią na zarzut, że w dzisiejszych czasach nie da się już robić teatru telewizji, było stworzenie najmniejszego teatru telewizji na świecie KOT, którego nazwa pochodzi od skrótu Kielecki Odział Telewizji. Przygotowywaliśmy dwuminutowe premiery, ale i pełnometrażowe spektakle baletowe, muzyczne czy multimedialne eventy.
 

A propos sponsorów. Znam przypadki z innych oddziałów, że takimi sponsorami są samorządy i wtedy to się robi nie telewizja publiczna, tylko telewizja dworska.

Na pewno nie mam zamiaru firmować „TV Dworskiej”. Bez trudu wyobrażam sobie pogramy sponsorowane, które nie są dworskie. Sponsorowana prognoza pogody nie będzie programem dworskim, a serwisów informacyjnych ustawowo nie wolno sponsorować. Nie widzę też problemu w przypadku wsparcia finansowego samorządu dla programów o znamienitych osobach związanych z regionem…
 

…???...

Wszystko zależy od klucza i kręgosłupa. No bo chyba nie będą dworskimi filmy o Mikołaju Reju z Nagłowic, Kochanowskim, Gombrowiczu, Olbińskim, Gołasie, czyli ludziach z naszego regionu!!
Oprócz pieniędzy na program potrzeba jeszcze czasu na antenie. Obserwując np. oddział krakowski, ale i inne, widzę tu w porównaniu z połową lat 90 regres. Czasu antenowego na regionalne programy jest znacznie mniej. Wtedy kilka godzin, teraz trzy.
Tu widać wyraźnie jak punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Ty mówisz o Krakowie, który miał potężny i prężny oddział produkujący mnóstwo premier Teatru Telewizji, bo miasto, w którym obaj się urodziliśmy, ma pod tym względem olbrzymi potencjał. Ja mówię o Kielcach, które wtedy nawet nie miały oddziału, tylko „pododdział” TVP Kraków. W regionie świętokrzyskim więc nie ma regresu, tylko progres. W każdym razie mnie nie interesuje żadne inne rozwiązanie.
 

To będzie więcej niż trzy godziny programu, czy nie?

W przyszłości będzie. Zresztą problem czasu antenowego w dotychczasowym rozumieniu staje się zagadnieniem akademickim. Wchodzimy w epokę cyfrowej telewizji naziemnej i telewizji w Internecie szerokopasmowym. Każdy, jak tylko zechce i podoła, będzie mógł robić telewizję całodobową. Zmartwieniem nie jest już czas antenowy, ale program (w języku technokratów „kontent”), który, jakkolwiek zabawnie może to zabrzmieć, z definicji musi w jakiś sposób być konkurencyjny wobec wszystkich innych telewizji pod Słońcem. …
 

… i co, TVP Kielce będzie nagle najbardziej oglądaną telewizją w Szczecinie?

Wiem, że programów informacyjnych z Kielc nie będą oglądać ludzie na całej ziemi, że TV Kielce to niewielka telewizja regionalna, ale i my mamy do pokazania w innych programach właśnie regionalne rzeczy na najwyższym poziomie. Wbrew pozorom, mogą one zainteresować nawet osoby niezwiązane z województwem świętokrzyskim, nie mówiąc już o różnych „ziomkach” rozrzuconych po Polsce i świecie. Dam dwa przykłady. Mamy w Kielcach Muzeum Współczesnej Sztuki Sakralnej założone w Domu Praczki Konwentowej przez Leszka Mądzika - kielczanina z pochodzenia. Natomiast Marek Cecuła, światowej sławy ceramik, też kielczanin, który wrócił do rodzinnego miasta z Nowego Jorku, otwiera w czerwcu w Kielcach Design Centrum Kielce. Na jego warsztaty zjadą się ludzie w całego świata. To są rzeczy lokalne, ale i uniwersalne. Tak wyobrażam sobie przyszłość telewizji regionalnej.
 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl