Z prokuratorem Piotrem Kosmatym o śledztwie w sprawie Jarosława Ziętary rozmawia Andrzej Kaczmarczyk.

Piotr Kosmaty - prokurator współprowadzący wznowione śledztwo w sprawie Jarosława Ziętary. Absolwent UJ (1997). Od 2010 prokurator Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie Wydział do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji. Od nowego roku również jej rzecznik prasowy. Wykładowca w Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury.

Jak się patrzy na przebieg śledztw w takich sprawach jak Olewnika czy nas interesującej - Jarosława Ziętary, to raczej nie ma powodów, żeby obywatel miał zaufanie do polskich organów ścigania. Mnie osobiście za te organa ścigania jest wstyd, choć w nich nie pracuję. A Panu?

Nie. Nie można tak powiedzieć. Każda sprawa ma swoją specyfikę. Sprawa Jarosława Ziętary też. Ja to robię i wiem jak to wygląda. Jak czasami ciężko jest prowadzić skutecznie śledztwo. O innych sprawach nie chcę mówić, a w sprawie Ziętary powiem tak: ręczę, że zrobimy wszystko co będzie możliwe. Nie gwarantuję sukcesu, ale gwarantuję, że wykorzystamy wszystkie metody, w tym takie, które przed 20 laty nie były dostępne. Pierwsze śledztwo w sprawie Ziętary zostało wszczęte w 93 roku, od tamtego czasu nastąpił rozwój techniki…

Jeszcze do tego wrócimy, ale nie sposób odczuwać dumy z tego, że śledztwo jest po prawie 20 latach po raz trzeci wznawiane i to jedynie dzięki silnemu naciskowi dziennikarzy.

To prawda, ale mnie jest niezręcznie komentować pracę moich poprzedników. Powiem tak, na pewno zgromadzony przez nich materiał dowodowy jest przydatny. Choć rzeczywiście mamy taką sytuację, że mamy na przykład zabezpieczone 8 września 92 roku odciski palców w mieszkaniu Ziętary i nie ma sporządzonej ekspertyzy. Pozostaje zrobić to, co robimy teraz - pobranie odcisków palców od tych, którzy żyją, którzy tam mieszkali i będziemy robić tak zwaną eliminację.

Ale dlaczego to nie zostało zrobione wtedy?

Z tym pytaniem muszę Pana odesłać do tych, którzy tego nie zrobili.

Czy delikatnie mówiąc, zaniedbania w tym śledztwie będą przedmiotem jakiegoś wewnętrznego dochodzenia w prokuraturze?

Najpierw trzeba by ustalić czy rzeczywiście są to zaniedbania.

W sprawie odcisków też ma Pan wątpliwości?

Może prowadzący sprawę uznał, że to donikąd nie prowadzi i skupił się na innych możliwościach. Tak się w śledztwach zdarza. Ja mam pięć wersji…

To skupmy się na nich. Jedną z tych wersji jest możliwość, sugerowana w tekstach przez dziennikarzy, że za uprowadzenie i śmierć Ziętary odpowiadają byli pracownicy Służby Bezpieczeństwa. Czy tak?

Tak. Ten wątek pojawiał się w wielu publikacjach. I będzie teraz przeze mnie sprawdzany. Instytucją, która może pomóc w tym wątku jest IPN. Instytut prowadził śledztwa w sprawie uprowadzeń np. księdza Popiełuszki, bada metody SB w zakresie porwań i zabójstw. Skorzystamy z wiedzy i analiz IPN. Być może to się przyda. Podkreślam jednak, że wcale nie jest powiedziane, że to jest właściwy trop.

Jest też drugi wątek służb specjalnych. Prawie od początku prokuratura miała wiedzę, że Ziętarą interesował się UOP…

Niezupełnie. Prokuratura w Poznaniu zapytała się ówczesnego ministra MSW czy Jarosław Ziętara pozostawał w zainteresowaniu UOP i jest w aktach odpowiedź, że nie.

To ja też powiem „niezupełnie”. Wiele faktów świadczyło o tym, że MSW poświadczyło nieprawdę. Ma Pan też w aktach dokument z zeszłego roku, że jednak UOP się interesowało Ziętarą.

Tak. W październiku otrzymaliśmy dokumenty z Agencji Wywiadu, z których wynika, że podjęto próbę zatrudnienia Ziętary w wywiadzie.

Czyli ślady i udokumentowane sugestie dziennikarzy świadczyły, że służby interesowały się Ziętarą, ale prokurator nie przesłuchał żadnego z pracowników UOP ponieważ MSW przysłało dokument poświadczający nieprawdę. W ten sposób w jakimś sensie UOP wpływał na śledztwo. Prokurator nie musi wierzyć wszystkim zeznaniom lub dokumentom. Czy nie powinien jednak przesłuchać tych funkcjonariuszy?

To już jest strategia konkretnego prokuratora prowadzącego sprawę. Może pomyśleć tak jak Pan, ale może też jeśli ma urzędowy dokument, podbity przez osoby odpowiedzialne dać wiarę takiemu dokumentowi.

Ale teraz już wiemy, że prokuratura delikatnie mówiąc został wprowadzona przez służby specjalne w błąd, a mówiąc brutalniej służby mataczyły.

Panie redaktorze, ja nie komentuje, czy to było mataczenie czy nie.

A czy prokuratura podejmie zbadanie tej kwestii?

Tutaj w Krakowie nie. Wiem jednak, że pełnomocnik brata Jarosława Ziętary złożył w tej sprawie doniesienie do prokuratury i postępowanie toczy się w Warszawie.

Uzasadnienie drugiego śledztwa było tajne…

…niejawne.

Niejawne, bo na podstawie dokumentów, które były też niejawne. Co w nich było niejawnego?

Niejawność ma to do siebie, że ja jestem związany tajemnica. Te dokumenty nie są odtajnione do dnia dzisiejszego.

Czy ja mogę domniemywać, że te niejawne dokumenty, na podstawie których umorzono śledztwo to były dokumenty UOP, których oficjalnie nie było, bo oficjalnie Urząd Ziętarą się nie interesował?

Nie. Mogę Pana uspokoić, że te materiały nie dotyczyły kwestii o które Pan pyta, czyli służb. To był materiał dowodowy zgromadzony przez prokuratora i opatrzony klauzulą: niejawne. Przykładowo. Świadek może być przesłuchany w sposób jawny, ale równie dobrze może być utajniony.

To zastanawiam się kto w tej sprawie zeznawał?

Zachęcam do dokładnej lektury artykułów prasowych na temat sprawy Ziętary. Ja nie mogę tego ujawnić dopóki nie będzie cofnięty gryf tajności. Może to nastąpi, bo po tylu latach nie widzę potrzeby, żeby ta wiedza nadal była niejawna.

Mówił Pan o nowych możliwościach badania śladów, których nie było na początku lat 90.

Tak, na przykład badania DNA. Będziemy badać zwłoki NN znalezione od roku 1992.  Nie będziemy badać kilkudziesięciu tysięcy zwłok jak napisała jedna z gazet. Ograniczymy się do wyznaczonego obszaru kraju i zakładamy, że został zamordowany niedługo po uprowadzeniu. Poza tym takie zwłoki zawsze mają zrobioną sekcję. Od razu odpadają kobiety czy osoby starsze, czy po operacjach, których nie miał Ziętara. Następna rzecz to pomoc antropologów, którzy pomogą nam ustalić możliwy obecny wygląd Ziętary gdyby żył. Innych tropów nie mogę ujawnić.

Naprawdę na poważnie bierzecie pod uwagę, że Ziętara żyje?

W śledztwie wszystkie wątki bierzemy na poważnie, natomiast wiodącymi są te, które zakładają zamordowanie go, chociaż ciągle nie mamy zwłok.

Odnoszę wrażenie, że wszystkie te działania, o których mówimy są w czasie przyszłym.

Nie, nie. My już wystąpiliśmy z różnymi pismami. W przyszły tygodniu mamy spotkanie w IPN. Poszły także pisma do Komendy Głównej i innych instytucji, Część odpowiedzi już spłynęła. śledztwo jest prowadzone na bieżąco.

Przedłużone jest do końca czerwca. Zdążycie w tym czasie?

Jeśli nie, a podejrzewam, że nie, to wystąpimy o kolejne przedłużenie. Chciałby jeszcze na koniec oświadczyć, że ja i mój parter, z którym prowadzę tę sprawę nie możemy gwarantować efektu, ale zrobimy wszystko aby ją wyjaśnić. Po drugie, będziemy prowadzić politykę otwartości dla mediów na tyle, na ile nie będzie to szkodliwe dla śledztwa

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl