Z Akosem Engelmayerem, węgierskim dziennikarzem i dyplomatą o nowej ustawie medialnej i przyszłości węgierskiego dziennikarstwa rozmawia Marek Palczewski.
Ákos Engelmayer (ur. 1938)
dziennikarz, historyk i wykładowca akademicki. W 1987 roku był jednym z założycieli Solidarności Polsko-Węgierskiej W latach 1990 – 1995 ambasador Węgier w Polsce. Obecnie jest prezesem Wspólnoty Węgierskiej w Polsce. Mieszka w Podkowie Leśnej.
Czy wraz z nową ustawą medialną kończy się na Węgrzech – jak piszą węgierskie gazety- wolność prasy?
Według mnie nie. Nie wszystkie gazety węgierskie piszą tak. Przede wszystkim lewicowe i skrajnie liberalne i to dotyczy również mediów zachodnich. Chciałbym przypomnieć, że gdy premier Gyurcsany wydał okólnik, określający w jakich gazetach i pismach można umieszczać reklamy i ogłoszenia – nikt nie krzyczał o zagrożeniu wolnego słowa. Gdy 23 października w 50 rocznicę Powstania 1956 strzelano do ludzi, co prawda tylko gumowymi kulami, światowe media, oprócz polskich, prawie przemilczały brutalność sił porządkowych. Jeszcze przykład dawniejszy w 1990 roku państwowa telewizja odmówiła emitowania przemówienia ówczesnego premiera J. Antalla. Do węgierskich placówek w Warszawie nie dostarcza się prasy centro-prawicowej i konserwatywnej.
Do czego jest potrzebna Rada ds. mediów?
„Nowa ustawa (wg której będzie powoływana Rada) ma przede wszystkim uregulować rynek medialny na Węgrzech. Rząd byłby głupi gdyby wykorzystał ją do celów politycznych” – stwierdził prasoznawca – G. Takacs. Zresztą większość dziennikarzy, z którymi rozmawiałem podzielają to zdanie, chociaż twierdzą, że należy poczekać do czasu aż Rada zacznie działać. Nie wiem kto wejdzie w skład Rady ds. mediów.
Jak zapis o tym, że dziennikarz może być zmuszony do ujawnienia swoich źródeł informacji wpłynie na pracę dziennikarzy?
Nie znam liczącej 171 stron ustawy, przypuszczam, ze podobnie większość protestujących. Zmuszenie dziennikarzy do ujawnienia źródeł informacji może wpłynąć na jego pracę. Nie wiem czy jest określone w ustawie jakich spraw będzie to dotyczyć.
Media można ukarać grzywną w wysokości około 2,8 miliona złotych (615 tys. funtów szterlingów według - bbc.co.uk – red.) za naruszenie publicznego interesu, moralności czy porządku. Czy to nie jest forma cenzury prewencyjnej?
Wysokość tej grzywny to od 2,5 miliona Ft. To jest około 37,5 tysiąca złotych. Jednocześnie pragnę podkreślić, że w przeciwieństwie do tego co pisała Gazeta Wyborcza z dnia 3.12.2019. grzywnę można ściągnąć po prawomocnym wyroku sądu. Nie jestem w stanie powiedzieć czy to rzeczywiście forma cenzury prewencyjnej, ale całkowicie zgadzam się z zdaniem wicepremiera T. Navracsicsa: „Nie było żadnego ataku na niezależne media. Chcieliśmy tylko bronić dzieci i wartości moralne”.
Jaka jest dziś kondycja węgierskiego dziennikarstwa i jaka będzie na skutek tej ustawy?
Za wcześnie jest na odpowiedź na to pytanie. Jedno mogę powiedzieć, że nie jestem w stanie oglądać na Węgrzech telewizji, bo jest fatalna, nie do oglądania.
