Z profesorem Wolfgangiem Donsbachem o tradycji dziennikarskiej i tożsamości zawodu rozmawia Marek Palczewski.

Wolfgang Donsbach jest profesorem Departament of Media and Communication Dresden University of Technology. Autor wielu książek o mediach I komunikacji , redaktor naczelny “International Journal of Public Opinion Research”. W dniach 7-8 stycznia brał udział w konferencji „Media i Demokracja – Polska w perspektywie porównawczej”, na której wystąpił z referatem „Journalism under pressure – but what is journalism?”
Czym jest dziennikarstwo?
Dziennikarstwo jest służbą publiczną, kulturową praktyką, polegającą na mówieniu o wydarzeniach, dostarczaniu newsów i poszukiwaniu prawdy. Dziennikarz oddziela informacje od plotki.
Z jakich tradycji czerpie współczesne dziennikarstwo?
Są trzy tradycje, na których ufundowane jest współczesne dziennikarstwo. Po pierwsze, tradycja służby publicznej (public service), podkreślająca obiektywizm, oparta na oddzielaniu faktów od opinii, informacji od publicystyki, kierująca się zasada odpowiedzialności za słowo.
Druga tradycja, którą nazywam subiektywną (subjective tradition), rozwinęła się na fundamencie wolności wypowiedzi od Miltona do Milla. Ta tradycja zakorzeniona jest w kontekście politycznym, stąd wielu dziennikarzy postrzega siebie jako bojowników o wolność. Dążą do realizacji osobistych celów, a opinie przedkładają nad fakty.
Trzecia tradycja to tradycja ekonomiczna, komercyjna (economic tradition), oparta na zasadzie „dać ludziom, czego chcą”. Dziennikarze są zatrudniani przez globalne kompanie, aby przynosić zyski przez sprzedawanie swoich produktów. Liczy się sukces ekonomiczny właściciela.
W dzisiejszym świecie dziennikarze tracą swoją dotychczasową pozycję. Czym to jest spowodowane? Co jest dziś największym zagrożeniem dla dziennikarzy?.
Jednym z zagrożeń jest ekonomia. W moim kraju (w Niemczech – red.) obserwuję, podobnie jak w innych krajach, na przykład w Stanach Zjednoczonych, wzrastającą presję ekonomiczną. Dziennikarze cierpią w wyniku tej presji. Są zmuszeni do rywalizacji, czują, ze decyzje podejmowane są na podstawie tego, co się sprzeda, a nie podług ważnych dla społeczeństwa wartości. Zmniejsza się obiektywizm a zwiększa rola rozrywki. Niebezpiecznie zanika granica pomiędzy newsroomem a działami reklamowymi.
Drugim zagrożeniem jest utrata tożsamości, ponieważ wiele aktywności w polu dziennikarskim nie pochodzi od dziennikarzy. Rzecznicy prasowi, wydawcy, czy blogerzy prezentują siebie jako dziennikarzy. Coraz trudniej odróżnić, co jest produktem profesjonalnym, a co nie. Coraz więcej newsów pochodzi z para-dziennikarskich źródeł. W redakcjach coraz mniej czasu poświecą się procesom weryfikacji danych, kontroli jakości, nie ma profesjonalnych źródeł, nie ma odpowiedzialności za słowo, jest coraz więcej opinii, kosztem faktów. W konsekwencji dziennikarze tracą wiarygodność. Tak stało się w USA, gdzie w ciągu 30 lat (1973-2002) zaufanie do prasy spadło z 88 procent do 53. Najmniejszym zaufaniem cieszy się prasa wśród młodych ludzi poniżej 30 roku życia. W Niemczech w latach 1980-2008 zmalało o połowę czytelnictwo w przedziale wieku od 14 do 29 lat. Ten proces nie jest równoważony przez przejście tej grupy do Internetu, bo tylko 15 procent populacji zagląda tam po newsy. Zanika sama potrzeba „bycia poinformowanym”.
Co więc dziennikarze powinni czynić, by chronić swoją tożsamość?
Powinni bardzo uważać na to, co jest profesjonalnym produktem. Prawie każda gazeta uważa dzisiaj, ze musi mieć blog, to dla publiczności wygląda jak dziennikarstwo. Remedium jest profesjonalizacja dziennikarstwa, autonomia jest też bardzo ważną tradycją. Powinniśmy edukować dziennikarzy, uczyć analitycznego myślenia, zajmować się sprawami i wartościami ważnymi dla społeczeństwa, opierać się na oczywistych świadectwach. Prototypem zawodów, do których powinno zbliżać się dziennikarstwo jako zawód są medycyna i prawo.
