Z Krzysztofem Panasikiem o gazecie bez sponsora, o Olsztynie i SDP rozmawia Stefan Truszczyński

 

Krzysztof Panasik, redaguje „Bez Wierszówki” - miesięcznik społeczno-kulturalny Olsztyńskiego Oddziału SDP

 

 

Kiedy i w jakim celem powstało pismo, które Pan redaguje?

Pismo ukazuje się od siedmiu lat, a powstało z potrzeby eksperymentu. Myśleliśmy, że może uda się stworzyć pismo, które przyda się środowisku, a przy okazji i szerszy krąg czytelników dowie się czegoś o nas. Najpierw powstała wersja papierowa, a później także internetowa. Prowadzę to pismo od czterech lat, jako czwarty z kolei jego gospodarz. Każdy z nas odciskał swoje piętno na kształcie miesięcznika – w treści i formie. Usiłuję podążać drogą najbardziej oczywistą – zajmuję się regionalnym dziennikarstwem, tutejszą działalnością wydawniczą, naukową, artystyczną, historyczną. Nie umyka więc naszej uwadze to, co dzieje się u nas – informujemy o naszych publikacjach prasowych, książkowych, radiowych, telewizyjnych, konkursach, rocznicach. Zapraszamy na łamy „Bez Wierszówki” także osoby spoza środowiska, mogące zaprezentować swoją zawodową specjalność.

Wymyśliliście taki tytuł, żeby pokazać, że można pracować z sukcesem, choć społecznie? Czy też jest on wyrazem żalu, że brakuje wam bogatego sponsora?

Nie, to nie tak. Z góry wiadomo było, że nie będziemy płacić autorom. Nie chcąc więc tłumaczyć przy lada okazji dlaczego, zawarliśmy naszą swoistość w tytule pisma (autorem jest osoba duchowna, ksiądz katolicki, będący w składzie członkowskim naszego oddziału, ks. Jan Rosłan). To oczywiste, że od czasu do czasu tęsknota za „bogatym sponsorem” odzywa się w pytaniach kolegów, ale po chwili wracają do piór, by ćwiczyć biegłość pisarską. Wirtuoz jakiegokolwiek instrumentu nie pyta o gratyfikację stając do wielogodzinnych ćwiczeń. Pisanie do naszego miesięcznika, to jakby wykonywanie gam i pasaży albo etiud.

Jaki macie nakład i jak namawialiście kolegów, by pisali za darmo oraz w jaki sposób rozprowadzacie periodyk?

Wersja papierowa ukazuje się w nakładzie 300 egzemplarzy. Trafia do czytelni, bibliotek, galerii, do recepcji olsztyńskiego ratusza, urzędu wojewódzkiego i urzędu marszałkowskiego. Odzew na zamieszczone treści bywa nieoczekiwanie szybki. Nazajutrz po ukazaniu się świeżego numeru, odbieram telefony. Najczęściej w swej treści z nutą życzliwości. A telefonujący czy piszący e-list bywają mieszkańcami bardzo odległych części kraju, niekiedy też spoza granic Polski. Teraz czeka nas większe przedsięwzięcie, niemające tu precedensu. Przygotowujemy pierwszy w dziejach „Słownik dziennikarzy Warmii i Mazur”. Mamy też nieśmiałą nadzieję na zorganizowanie zaczątków „muzeum dziennikarstwa” naszego regionu. Korzystając z tak wspaniałej sposobności apeluję do Koleżanek i Kolegów, niegdyś związanych z olsztyńskim dziennikarstwem, o kontakt z nami, o wypełnienie naszej słownikowej ANKIETY (patrz bieżące numery „Bez Wierszówki”, wchodząc na naszą oddziałową stronę SDP - S.T.).

Kto przygotowuje gazetę, kto i jak organizuje druk?

Skład osobowy zaangażowanych w przygotowanie miesięcznika jest skromny: składem i łamaniem zajmuje się Paweł Lik, student olsztyńskiego Uniwersytetu (z pewnością zwiąże się z tymi czynnościami zawodowo). Druk bierze na siebie Zbigniew Karpiński, współwłaściciel Studia Poligrafii Komputerowej SQL s.c. Naszym wydawcą jest red. Zbigniew Wytrążek. Do mnie należą obowiązki gospodarskie – nakłanianie P.T Autorów do pisania na wybrany temat w terminie (i bez wierszówki), do przedkładania całego materiału tekstowego i ilustracyjnego na czas i cieszenie się z każdego numeru naszego miesięcznika.

Czy aglomeracja olsztyńska i sam Olsztyn, to duży potencjał dla gazety? Jak wiele osób tutaj studiuje? Jak jest z pracą?

Jakoś trudno temu miastu osiągnąć 200 tys. mieszkańców, ale jest miastem młodym, rozwojowym, o ogromnym potencjale. Jego wiek złoty dopiero przed nim i młodej jego generacji. Uniwersytet Warmińsko-Mazurski, to także młody organizm, a liczba studiujących przekracza 32 tysiące osób, dodajmy do tego trzy prywatne szkoły wyższe z filiami i mamy uzasadnienie nadziei na przyszłość. Myślę, że rychło staniemy się świadkami przemian w strukturze zatrudnienia, w tendencjach rozwojowych, w kierunkach inwestowania.

Jeśli Mazury to rzeczywiście cud natury, to czym więc jest dla Mazur Olsztyn?

Olsztyn jest warmińską perłą, tkwiącą pośród terytoriów mazurskich. A skoro nie jest mazurski, a warmiński, to łatwiej mu zdobyć się na dystans. To znaczy, z chłodem i kalkulacją doprowadzić do opracowania szczegółowych planów zagospodarowania owej cudnej przestrzeni. Z chłodną kalkulacją i konsekwencją przestrzegać reguł poszanowania natury, czyli chłodzić zapędy inwestowania w beton, w szeregi apartamentowców nad jeziorami czy wycinanie alei drzew przydrożnych. 

Co można powiedzieć o tutejszym środowisku dziennikarskim i miejscowych mediach? Czy krytyka miejscowej władzy jest w Olsztynie tolerowana, czy niebezpieczna dla śmiałków?

Środowiska dziennikarskiego praktycznie nie ma. Jest prywatna duża gazeta regionalna, praktycznie monopolizująca regionalną informację, jest mutacja dziennika ogólnopolskiego, rozgłośnia Polskiego Radia, oddział TVP, oddziały rozgłośni komercyjnych. Gdzież więc forum publicznej debaty, gdzie miejsce na krytykę, podejmowanie tzw. trudnych tematów? Krytyka zwiędła, uschła, nie istnieje.

Czy SDP-owska organizacja coś tutaj znaczy, czy też jest mało widoczna i wpływowa?

Coraz słabszy jest jej głos z powyższych powodów. Ponadto jej szeregi są wiekowo poważne, a szeregów zbyt licznie nie wspierają dziennikarze czynni zawodowo. Brzmi nieco pesymistycznie? Ale nas to nie zniechęca. Nastaną jeszcze lepsze czasy dla tego rodzaju organizacji.

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl