Z Markiem Dziewięckim o odbiorcach mediów i redagowaniu portali internetowych rozmawia Adam Owczarek

Marek Dziewięcki – dyrektor wydawniczy w Onet.pl od kwietnia 2009 roku. Pracę zaczynał od stanowiska zastępcy redaktora naczelnego Onetu w listopadzie 2008 roku, wcześniej przez 6 lat pracował na stanowisku kierownika grupy Wiadomości w Wirtualnej Polsce. W latach 2000-2002 współpracownik Telewizji Polskiej, redaktor serwisu wiadmosci.tvp.pl. Absolwent Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi (produkcja filmowa) oraz Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu (kierunek kulturoznawstwo).

 

 

Gdybyśmy z treści, które jednego dnia ukazują się na portalu Onet.pl chcieli zrobić gazetę, taką zwykłą papierową, to ile miałaby stron?

Nie udałoby się wydać gazety - wyszłaby z tego książka.

Bardzo gruba?

Z pewnością liczyłaby około tysiąca stron.

Aż tyle wiadomości pojawia się w portalu?

Tylko na stronie głównej to jest kilkaset publikacji. Informacji, które do nas docierają jest znacznie więcej, ale nasza rola jest taka, aby zaprezentować w portalu to, co jest najciekawsze - wszystkie wiadomości poddawać selekcji i wybierać te najlepsze…

Czyli najważniejsza jest jakość informacji?

To oczywiście jest ważne, ale nie tylko. Użytkownicy wchodzą i czytają jedną informację, a potem idą dalej i czytają kolejne. Przekonaliśmy się już, że liczy się nie tylko sama jakość informacji, ale także nawigacja: przejrzystość, układ i trafność wyszukiwania.

Jeśli chodzi o dobór informacji, to macie nieco ułatwione zadanie – wiecie czego czytelnicy szukają w sieci…

Zgadza się – mamy świadomość czego ludzie poszukują i możemy im prezentować określone tematy. Mamy tę przewagę, że od razu wiemy, czy dany temat im się spodobał czy nie. W prasie trzeba czekać na wyniki sprzedaży, w TV – oglądalności, w radiu – słuchalności. A my mamy podgląd online.

Zadanie niby łatwiejsze, a wasza redakcja jest bardzo liczna…

Przy wytwarzaniu treści w Onecie pracuje ok. 200 osób. Ale nie wszyscy to twórcy. Tych jest około 100. Pracują tak samo jak w innych mediach. Mamy kolegia redakcyjne, najpierw szukamy tematu, potem - sposobu jak ten temat najlepiej zaprezentować. Rdzeń – szukanie tematów – jest taki sam, podobnie jak w prasie, radiu czy w telewizji.

Dziennikarz internetowy ma łatwiejsze czy trudniejsze zadanie, niż jego koledzy z innych mediów?

Chciałbym podkreślić, że nie kategoryzujemy dziennikarzy na prasowych, internetowych, radiowych lub telewizyjnych. Według nas nie ma to znaczenia. Dziennikarz jest dostawcą treści i jego praca niczym się nie różni od pracy w innych mediach. Robi dokładnie to samo. Inna sprawa, że w portalu można połączyć to, czego w innym medium nie da się połączyć – obraz, dźwięk i tekst. Wydaje mi się, że mamy jednak trudniejszą sytuację, ponieważ użytkownik - jeśli tylko nie będzie zadowolony – wystarczy, że jednym kliknięciem przeniesie się gdzieś indziej, na inną stronę www…

Dlatego, żeby przytrzymać czytelnika, do pomocy poprosiliście Wojciecha Manna, który na jeden dzień stał się wydawcą Onetu?

Pomysł, żeby do redagowania portalu zapraszać znanych dziennikarzy pojawił się na którymś kolegium. Zastanawialiśmy się wtedy, jak sprawić, aby Onet był jeszcze bardziej atrakcyjny dla użytkowników. Padła propozycja, aby wyborem tematów zajęła się jakaś znana osoba z autorytetem. Ktoś, kto ma doświadczenie w innych mediach. Zaproszeni przez nas goście do redagowania portalu podchodzili z dużym zainteresowaniem, byli bardzo ciekawi, jak się takie medium wydaje. Okazało się, że im dłużej to robili, tym bardziej ich to wciągało i bardziej się angażowali.

W styczniu portalem zawiadywał Kamil Durczok, w czerwcu - Wojciech Mann. W takim tempie uda wam się zaprosić tylko trzy osoby w roku…

Dokładnie to cztery i od początku było to tak pomyślane. Nie chcemy zapraszać specjalnych wydawców częściej. Chcemy, aby byli to wyjątkowi goście. Gdybyśmy zapraszali kogoś raz w tygodniu, nie byłoby to wyjątkowe…

Opłacało się zapraszać takich gości?

Według nas tak. Odnieśliśmy sukces nie tylko wizerunkowy, ale także „oglądalnościowy”. Jesteśmy bardzo zadowoleni. Już teraz wiemy, że będą kolejni goście, których pomogą nam wybrać nasi użytkownicy – to oni będą wskazywać i proponować, kogo chcieliby widzieć na tym stanowisku.

Wychodzi na to, że Onet tworzycie nie dla internautów, ale raczej wspólnie z nimi?

Zacząłbym do tego, że odchodzimy od pojęcia „internauci”. Portalu nie tworzymy dla internatów, ale dla „odbiorców mediów”. Od nich spływa do nas masa informacji: o awariach, wypadkach, pożarach – to są właśnie wiadomości od użytkowników. Oni bardzo chcą nam o tym wszystkim opowiedzieć.

A takich informacji jest mnóstwo… To teraz już wiadomo, czemu hipotetyczne papierowe wydanie Onetu byłoby takie grube…

Tak jak w innych mediach, tak i u nas następuje selekcja wiadomości. Musimy przecież chronić naszego czytelnika przed ogromną ilością informacji, jakie codziennie pojawiają się na świecie. Tyle że u nas jest trochę inaczej - użytkownik nie jest odcięty od reszty informacji.

A w innych jest?

W innych mediach dziennikarze wybierają to, co uważają za najważniejsze i tylko to przekazują. Innych wiadomości nie ma. U nas jest wszystko, w każdej chwili dostępne są wszystkie informacje, choć na dalszych podstronach…


 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl