- Masz podobno jeden z największych zbiorów „bibuły” w Polsce ? Jak to się liczy – na sztuki, na ilość tytułów?

- Ja przestałem liczyć już dawno, bo brak ogólnie przyjętych definicji i kryteriów Przyjmuje się, że wydawano ok. 3 tysięcy gazetek i czasopism. Ja szacuje, że mam około 40 proc. całości produkcji czasopism wydawanych poza PRL-owską cenzurą. W przypadku książek przekroczyłem 50 procent tych, o których wiem, że się ukazały w drugim obiegu.

-  To  znaczy?

-  Na półkach mam skatalogowane ponad 4950 książek drugiego obiegu. No i oczywiście gazetki i czasopisma; wydawnictwa podziemne, związkowe, a także tzw. przykościelne, druki, broszury polityczne – generalnie wszystkie nieocenzurowane druki z lat 1976- 1990.

A warto dodać, że cenzura formalnie przestała działać dopiero 6 czerwca 1990 roku Bibliograficzny opis druków zwartych można zobaczyć w Internecie, w moim Muzeum Wolnego Słowa  – zebrałem  tam opisy 9500 druków.

- To największy zbiór w Polsce?

-  W prywatnych rękach – chyba największy. Mam jeszcze konkurencję – to zbiory Biblioteki Narodowej, Biblioteki Jagiellońskiej i Fundacji Karta. Poza Polską jest jeszcze pokaźny zbiór który zgromadziła Biblioteka w Bremen – tam zajmują się tym trzy osoby władające językiem polskim. Ale to są wszystko duże instytucje – ja muszę radzić sobie sam – organizacyjnie i finansowo. Od 33 lat. Zacząłem zbierać w 1980 roku gdy powstała „Solidarność” i tak to trwa do dzisiaj.

- Gdzie to przechowujesz?

- Mieszkam w blokach razem ze swoim zbiorem tj. około milionem stron stojących na półkach i coraz mniej zadowoloną z tego sąsiedztwa rodziną.

- Masz orientację , która z pozycji książkowych była najczęściej wydawana w podziemiu?

- Zdecydowanym liderem są Zapiski Więzienne kardynała Stefana Wyszyńskiego – powielane przez powielarnie zakonne i przykościelne i szeroko kolportowane podczas uroczystości kościelnych. Dużym powodzeniem cieszył się Orwell – kilkadziesiąt razy wydany był „Folwark zwierzęcy” a także „Rok 1984” . I co ciekawe – większość  wydań była bogato ilustrowana. Poza tym ukazało się wiele wydań różnych tekstów Czesława Miłosza.

- Kiedy zaczął się w Polsce czas bibuły?

- Zapalnikiem tego wybuchu były protesty w sprawie zmian  w konstytucji na przełomie 1975 i 1976 roku oraz protesty robotnicze w czerwcu 1976.Jako pierwszy powielany podziemny periodyk ukazało się pismo  „U progu”, którego 12 numerów wydali przyszli założyciele Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela. Później pokazały się komunikaty KOR. W 1976 roku w Lublinie  Janusz Krupski uruchomił pierwszy  w Polsce nielegalny powielacz. Tam też wydrukowano dla Mirka Chojeckiego pierwszy numer „Zapisu”.

- A wcześniej?

- Nieco wcześniej od września 1976 roku ukazywały się pierwsze numery periodyków KOR: „Komunikat” i „Biuletyn Informacyjny” Nie były one jednak powielane, ale rozpowszechniane jako tzw. „samizdaty” czyli przepisywane  na maszynie, przez kalkę – w kilku egzemplarzach. Przy czym z zasady nie kolportowano oryginałów a wyłącznie mniej wyraźne kopie bo po oryginale SB mogło łatwo zidentyfikować właściciela maszyny do pisania. Zresztą same maszyny po 45 roku też władza uważała za niebezpieczne narzędzie –mam dokument z 1945 roku podpisany przez wiceprezydenta Kielc zezwalający radcy prawnemu na posiadanie maszyny do pisania w swej kancelarii.

-Wiadomo coś na temat nakładów nielegalnych wydawnictw?

-Przy powtarzalnych tytułach największe nakłady to było kilkadziesiąt tysięcy egzemplarzy ale bywały też druki rozprowadzane w zakładach pracy w ilości kilkudziesięciu sztuk – przygotowywane i drukowane przez jednego człowieka. Dziś ciężko to wszystko precyzyjnie zewidencjonować.

-Czy poza tobą ktoś korzysta z tego co zebrałeś?

-Zbiór „działa” od 1989 roku – zainteresowani tą tematyka wiedzą, że jest. Przez te ponad 20 lat powstało przy jego wykorzystaniu kilkanaście prac magisterskich.

-A jego wartość?

-Nie podejmuję się wyceny – nawet orientacyjnej. Zwłaszcza , że trzeba by doliczyć cenę mojej pracy przez kilkadziesiąt lat..

-Jaki był początek Twojej kolekcji?

-Całe życie coś zbierałem. Najpierw interesowała mnie filatelistyka, potem zgromadziłem wielotysięczną bibliotekę poświęconą tematyce górskiej. W okresie „Solidarności”, później w stanie wojennym byłem kolporterem bibuły i zawsze wszystko dla siebie odkładałem – zbiór rósł.Także poprzez wymianę. Wszystko od razu katalogowałem.

-A teraz?

-Kupuję poprzez aukcje internetowe, ale też w każdą sobotę jestem na jednym z łódzkich rynków i poluję na tzw. okazje. Pojawiają się niespodziewanie różne rzeczy np. gdy ludzie likwidują mieszkania a ich zawartość łącznie z książkami i różnymi papierami pojawia się na rynku. W stertach papieru można trafić na ciekawe druki.

-Co dalej ? Unikatowa kolekcja, kilkadziesiąt lat pracy?

-Po stanie wojennym żaden zbiór instytucjonalny „Solidarności” się nie zachował, regionalne zaginęły. Zachowały się tylko prywatne. A co dalej z moim zbiorem? Na dziś - nie wiem. Chciałbym się nim zajmować jeszcze przez kilka lub kilkanaście lat ale nie wiem czy będę miał do tego warunki…   

 
Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl