Z Mariuszem Jelińskim, rzecznikiem prasowym Związku Zawodowego Pracowników Twórczych „Wizja”, rozmawia Błażej Torański.
Czemu według Pana ma służyć przeniesienie 400 etatowych dziennikarzy, a także montażystów, grafików i charakteryzatorów Telewizji Polskiej do firmy zewnętrznej?
To jest zamach na cztery grupy zawodowe. Chcą ich wyprowadzić z TVP do firmy zewnętrznej na dwanaście miesięcy, a po roku będzie można ich zwolnić. Czy jest Pan w stanie wyobrazić sobie jakąkolwiek redakcję prasową, radiową czy też telewizyjną bez dziennikarzy?
Nie znam takiej redakcji. Chce Pan powiedzieć, że TVP zostanie bez dziennikarzy?
Tak.
Nie zostaną nawet gwiazdy?
To są prezenterzy. Ich rola polega na świeceniu twarzą. Oni pozostaną na bardzo wysokich kontraktach, jakie zapewne mają. Mówię zapewne, bo nam, związkowcom, nikt tego nie ujawnia. Władze zasłaniają się tajemnica handlową. Marzę tylko o tym, aby u nas było tak, jak w BBC. Każdego roku BBC jest zobowiązana do publikowania informacji finansowych o swojej działalności. I tam jest wszystko, łącznie z gażami prezenterów.
A nasza firma oficjalnie podaje, o czym dowiedzieliśmy się dzisiaj na zebraniu, że na przykład charakteryzatorki zarabiają średnio ponad 13 tys. zł, a montażyści 11, 5 tys. miesięcznie. Kiedy charakteryzatorki usłyszały, oczy im wyszły na zewnątrz, a montażyści pokpiwali, że bardzo by chcieli.
Uważa Pan, że dokumentacja finansowa jest fałszowana?
Nie, ale to jest kwestia sposobu liczenia średniej. Jeśli bowiem policzymy zarobki dziennikarzy i – mówię na rybę – uwzględnimy pana Kraśkę i panią Tadlę itd., to rzeczywiście okaże się, że średnia zarobków dziennikarzy wyniesie 15 tys. zł. Ale prawda jest taka, że pracujący na co dzień dziennikarze – bez gwiazd, które pokazują się na wizji raz na tydzień za wielkie pieniądze – zarabiają 3,5 tys. może 4,5 tys. zł.
Ale od czasu do czasu informacje o zarobkach gwiazd wyciekają do mediów. W ubiegłym roku „Super Express" podał, że Hanna Lis za prowadzenie dziesięciu wydań „Panoramy" zarabia podobno 30 tys. zł.
Nie mam pojęcia, bo jest to głęboko skrywana tajemnica.
A co takiego mają do ukrycia władze TVP, że pod korcem trzymają te dane?
Nie wiem oficjalnie, jaki jest w tej chwili dług Telewizji Polskiej, ale z tego, co dociera do mnie nieoficjalnie, około 200 mln zł. Oczywiście źródeł tego należy także upatrywać w znanej sprawie nieściągalności abonamentu. Ale przecież pamiętamy, jak pan Tusk, będąc kandydatem na premiera powiedział, że abonament należy zlikwidować, co natychmiast skutkowało tym, że ludzie przestali płacić. Równocześnie pan Tusk nie powiedział, w jaki sposób mają być finansowane media publiczne. Dlatego trudno jest nam powiedzieć, jak krążą pieniądze w TVP. Na przykład przeczytałem w gazecie, że dochód z reklam, jakie uzyskała telewizja przy okazji emisji filmu dokumentalnego o Annie German wyniósł mniej więcej 3 mln 200 tys. zł. Jeśli tak zwanym gwiazdom podpisuje się absurdalnie wysokie kontrakty, a równocześnie zwykłym pracownikom regularnie ścina się honoraria o 20 proc. no to trudno się dziwić z wysokości długu.
Jakie są jeszcze honoraria? Prosze o przykład.
Moja koleżanka dziennikarka musi przemontować program do powtórki dokonując skrótu o połowę. Przecież nie polega to na tym, że taśmę przecina się na pół. Tak, jak w gazecie nie da się odciąć połowy kolumny. Aby więc zrobić do powtórki normalny program zasuwa na montażu ok. pięciu dni, za co dostaje sto polskich złotych.
Wkurza Pana taka dysproporcja: 30 tys. prezenterki i 100 zł szeregowej dziennikarki?
W tym całym bałaganie rzadko mówi się o tym, że ja i wielu moich kolegów jesteśmy z tą firmą silnie związani emocjonalnie. Jestem emerytem, ale spędziłem tu ponad 50 lat i TVP nadal uważam za swoją firmę. Mógłbym machnąć na to ręką, ale przez 50 lat rzetelnej, uczciwej harówki mam prawo mówić, że tę firmę także zbudowałem. A teraz rządzą nią m.in. tacy ludzie, jak pani dyrektor biura zarządzania zasobami ludzkimi, która nie ma zielonego pojęcia o funkcjonowaniu telewizji. Ma natomiast zadanie do wykonania i je realizuje.
Jakie? Zwolnienie ludzi?
Moim zdaniem tak. Ale zastanawiamy się, czy nie jest to pierwsze podejście do prywatyzacji telewizji publicznej.
Wizja ogłosiła już pogotowie strajkowe. Będzie strajk?
Trudno mi w tej chwili powiedzieć, bo w telewizji jest wiele grup zawodowych i sprzecznych interesów. Mało prawdopodobne, że ktoś postawi na antenie planszę z napisem "Strajk", bo będzie się bał, że go wyrzucą. Dlatego nie wiem jeszcze: czy, kiedy i w jakiej formie pojawi się protest.
Rzecznik Telewizji Polskiej zapowiedział, że wszyscy pracownicy TVP mogą pod podany adres mailowy i numer telefonu zadawać pytania i dostawać odpowiedzi we wszelkich kwestiach związanych ze zmianami. Zadał Pan już jakieś pytanie prezesowi Juliuszowi Braunowi poprzez mejla lub telefon?
Zarząd TVP odmówił nam nawet przekazania uchwały o zapowiedzianych zmianach. Argumentują, że nie mają takiego obowiązku i nie pokażą tej uchwały. Robią swoje, a nas chcą powiadomić na pięć minut przed dwunastą. To dowodzi, jak traktują pracowników. Jesteśmy piątym kołem u wozu, które przeszkadza telewizyjnym urzędnikom.
