Rada Wydawców Stowarzyszenia Gazet Lokalnych wydała oświadczenie, iż nie jest partnerem projektu „Wzmocnienie mediów lokalnych i obywatelskich”, który prowadzi SDP. Czy to prawda?
Tak, to prawda.
Dalej w oświadczeniu możemy przeczytać, że w pracach nad projektem SGL nie brało udziału, że założenia programu zostały jedynie przedstawione w ramach Dni Mediów Lokalnych. Czy SGL oraz Stowarzyszenie Prasy Lokalnej nie były zaangażowane w tworzenie projektu?
Nie, nie były zaangażowane. Były natomiast partnerami Dnia Gazet Lokalnych, który organizowaliśmy 29 maja w ramach cyklu imprez „Maj na Foksal”. Podczas tego spotkania prezentowaliśmy założenia projektu dotowanego z funduszy szwajcarskich, o czym Stowarzyszenia wiedziały doskonale. Obydwa w rozmowie ze mną reagowały na to entuzjastycznie, nie usłyszałam ani jednego słowa sprzeciwu czy krytyki,.
Jak była rzeczywista rola w projekcie skoro SGL i Stowarzyszenie Prasy Lokalnej, które figurowały jako współorganizatorzy Dnia Gazet Lokalnych na zaproszeniach rozesłanych w maju br. przez SDP?
Obydwa stowarzyszenia były patronami cyklu imprez „Maj na Foksal”, w ramach których odbywał się Dzień Gazet Lokalnych. Ponieważ nasz projekt „Wzmocnienie mediów lokalnych i obywatelskich” jest skierowany do
dziennikarzy lokalnych i obywatelskich, postanowiliśmy tego dnia go oficjalnie rozpocząć. Obydwa Stowarzyszenia o tym wiedziały – informowane były mnie mailowo i telefonicznie. Wspomnę, że w oficjalnym pisemnym zaproszeniu znajdowała się mocno wyeksponowana informacja o projekcie wsparcia mediów lokalnych, były także logotypy grantodawcy. Obydwa stowarzyszenia obiecywały wsparcie. Przedstawicielka Stowarzyszenia Gazet Lokalnych gościła zresztą u nas podczas spotkania 29 maja, zaś Pan Jerzy
Mianowski, Prezes Stowarzyszenia Prasy Lokalnej i jednocześnie redaktor naczelny „Głosu Wągrowieckiego”, przysłał na ten dzień paczkę swoich gazet do rozdania przybyłym gościom. Domniemywam, że gdyby nie życzył sobie patronować temu wydarzeniu, nie moglibyśmy liczyć na taką przesyłkę.
Podczas spotkania 29 maja odbyła się szeroka dyskusja na temat planowanego Pogotowia Dziennikarskiego, Prezes Krzysztof Skowroński zapisywał wszystkie uwagi dziennikarzy, abyśmy mogli wziąć je pod uwagę planując kolejne działania w ramach projektu. Nie było żadnych przeszkód, by już wówczas wyrazić swoje wątpliwości, moglibyśmy je na gorąco przedyskutować.
Jak Pani odniesie się do słów Jerzego Mianowskiego, prezesa Stowarzyszenia Prasy Lokalnej, który stwierdził, że nie wiedział nic o konferencji nt. Projektu "Wzmocnienie mediów lokalnych i obywatelskich w Dniu Mediów Lokalnych a pomoc SDP jest im niepotrzebna?
Trudno powiedzieć, dlaczego szef poważnej organizacji pisze takie rzeczy. Jak wcześniej wspomniałam, otrzymał ode mnie zaproszenie wraz z szczegółowym programem Dnia Gazet Lokalnych, miał więc pełną świadomość, że będziemy dyskutować o naszym projekcie. Nawet jednym słowem przeciwko temu nie zaprotestował, co więcej – podczas rozmowy telefonicznej zaofiarował pomoc w dotarciu z tą informacją do jak największej liczby dziennikarzy. Jego Stowarzyszenie było partnerem cyklu „Maj na Foksal”, na co Pan Mianowski wyraził zgodę, zostało nam nawet przesłane logo Stowarzyszenia do umieszczenia na ulotkach. To wszystko mogę udokumentować w każdej chwili, bo zarchiwizowałam całą korespondencję.
Z kolei Jerzy Jurecki, dziennikarz i wydawca "Tygodnika Podhalańskiego", uważa, że pomysł stworzenia przez SDP portalu jest dla prasy lokalnej obraźliwy. - Patrzenie władzy lokalnej na ręce jest fundamentem działalności naszych gazet. Na pewno nie będziemy przyjmować rad, jak to robić, od warszawskich dziennikarzy. Co Pani sądzi o tym zdaniu?
Myślę, że Pan Redaktor nie zapoznał się dokładnie z naszym projektem i wyraził opinię opierając się na fragmentarycznych danych. Nie zamierzamy nikogo pouczać i nie to jest celem projektu. Pan Jurecki być może ma to szczęście, że może pisać, co zechce, a nikt nie pozywa go za to do sądów. Nie może jednak zakładać, że wszyscy są w identycznej sytuacji, jak on. Proszę mi wierzyć – ja także prowadzę media lokalne – nie jest tak słodko. Wielu dziennikarzy niewygodnych lokalnej władzy szykanowana jest pozwami, wnioskami o niezasadne sprostowania, groźbami, rykoszetem dostaje się też ich rodzinom. Nasza pomoc prawna i dziennikarska funkcjonuje dopiero od miesiąca, a już mamy bardzo wiele sygnałów, że nasz projekt to strzał w
dziesiątkę. I te głosy z terenu są dla nas bardzo ważne, bo dowodzą, że mieliśmy rację pisząc ten wniosek i rację mieli ci, którzy go oceniali i przyznali nam pieniądze na jego realizację.
SGL oceniło, że projekt drukowania tekstów, które nie mogą ukazać się w prasie lokalnej na nowym portalu SDP osłabi rynek gazet lokalnych. Czy zgadza się z Pani z takim stwierdzeniem? I czy to jedyna forma pomocy w ramach polsko – szwajcarskiego projektu?
Zupełnie nie ma takiego zagrożenia, a wręcz przeciwnie. Ten, kto tak uważa, nie zrozumiał istoty projektu. Publikowanie materiałów lokalnie ocenzurowanych jest tylko częścią naszych działań, choć oczywiście ważną.
Kolejną jednak jest promocja tych mediów, które mają odwagę dążyć do prawdy, piszą o lokalnych nadużyciach. Będziemy publikować ich teksty, promować ich nazwiska. Będziemy pomagać im prawnie i dziennikarsko, o ile będą sobie tego życzyć. Przykro mi, ale nie dostrzegam w tym działaniu żadnego zagrożenia dla mediów lokalnych, wręcz przeciwnie – dostrzegam wielką szansę na ich rozwój i promocję.
Jakie główne profity będą przypadać gazetom lokalnym w ramach projektu?
Przede wszystkim uruchomimy portal Pogotowia Dziennikarskiego, na którym znajdą się materiały dotyczące lokalnych problemów. Będą na nim także podstrony rożnych miejscowości, prowadzone przez samych dziennikarzy z różnych miast i wsi w Polsce. Oprócz tego, służymy profesjonalną pomocą prawną, z której skorzystało już całkiem sporo osób. Pomożemy także zakładać nowe media, podamy know how. Będziemy jeździć do dziennikarzy, którzy zaproszą nas do współpracy przy tworzonych przez nich publikacjach, abyśmy wspólnie mogli zamieszczać je na naszym portalu. Co ważne, nasz partner – Fundacja Court Watch Polska, przygląda się procesom sądowym prowadzonym przeciwko mediom na terenie naszego kraju. Zapewniam, że nasz projekt nie zaszkodzi żadnemu uczciwemu dziennikarzowi i żadnemu rzetelnemu medium, może natomiast bardzo pomóc. Wszystkich zachęcam do współpracy z nami i dyskutowania o kondycji i potrzebach mediów lokalnych. Krytykującym nas stowarzyszeniom przypomnę tylko słowa Jerzego Mianowskiego: „Lokalna gazeta niezależna musi być z czytelnikiem, reprezentować go przed władzą, upominać się o jego prawa, zawsze stawać po stronie obywatela, a przy tym bronić jego prawa do swobodnego wypowiadania opinii i sądów, komentarzy i ocen, a nadto do krytyki rządzących” („Wolnoć Tomku w swoim domku”, Obserwatorium Wolności Mediów w Polsce, Helsińska Fundacja Praw Człowieka, 2009 r.) Każdy, komu bliskie są te słowa, nie ma racjonalnych argumentów, by krytykować nasz projekt, bo służy on takim właśnie celom. Mam nadzieję że Pan Mianowski zechce zgodzić się ze swoją własną oceną i przyłączy się do naszych działań.
Ciągle nie jest na to za późno.
