Z Mogensem Blicherem Bjerregardem, prezydentem EFJ, o problemach europejskich dziennikarzy rozmawia Andrzej Kaczmarczyk

 


Niedawno w USA opublikowano listę cenionych zawodów. Dziennikarz znalazł się na końcu wyprzedzając jedynie drwala. Jaka jest, Pańskim zdaniem, pozycja dziennikarza w Europie i z czego to wynika?

Dziennikarzom zawsze trudno było zająć wysokie miejsce w takich zestawieniach z tego prostego powodu, że ludzie nie zawsze chcą przyglądać się rzeczywistości opisywanej w mediach. W Danii zostało przeprowadzone bardzo interesujące badanie, pokazujące, że tylko pomiędzy 10 a 15 procent badanych uważa efekt pracy dziennikarzy za wystarczająco godny zaufania. Równocześnie, w tym samym badaniu 80 proc. z pośród osób, które były cytowane, lub na które w tekstach się powołano powiedziało, że zarówno cytaty jak i zawartość merytoryczna  były poprawne i godne zaufania.

Federacja liczy 300 000 członków z ponad 30 krajów. Jakie są finansowe i organizacyjne możliwości Federacji?

W ostatnich latach EFJ skoncentrowała się werbowaniu nowych członków, ponieważ w zbyt wielu krajach organizacja nie działa tak sprawnie jak powinna. Powinniśmy współpracować by lepiej się zorganizować ponieważ to daje nam większe możliwości. Sądzę że możemy poszerzyć swoje szeregi o kolejne 100 000 członków, co zwiększyłoby również nasze finansowe możliwości, a to z kolei pozwoliłoby nam sprawniej działać i lepiej reagować na problemy z jakimi spotykają się dziennikarze.
 
To znaczy? Jakie są obecnie najważniejsze problemy europejskich dziennikarzy i mediów?

Najważniejsze wyzwania to oczywiście trudna sytuacja ekonomiczna i zrozumienie tego jak gwałtownie zmienia się rynek pracy. Jeśli jako organizacja będziemy potrafili nadążyć za jego rozwojem to powinniśmy móc rozpoznać nowe możliwości na rynku pracy dostatecznie szybko, by nasi członkowie mogli je wykorzystać. Jeśli nie nadążymy będziemy musieli liczyć się z ostrą konkurencją ze strony innych działających na rynku grup.

Na ile różni się sytuacja dziennikarzy w starych i nowych krajach Unii Europejskiej?

Poziom trudności ekonomicznych i stabilność zatrudnienia są różne, ale kierunek rozwoju tworzący nowy rynek pracy jest wszędzie taki sam.

W Polsce stosunkowo mało dziennikarzy należy do branżowych stowarzyszeń. Jaki procent dziennikarzy w Europie należy do stowarzyszeń lub związków zawodowych? Czy w krajach gdzie stopień zorganizowania jest wyższy pozycja zawodowa dziennikarzy jest mocniejsza?

Różnice w ilości dziennikarzy należących do związków są duże. W moim kraju i w krajach skandynawskich jest to ponad 90 proc. osób pracujących w naszym zawodzie, ale na przykład we Francji jest to już tylko 15proc. i to podzielone między sześć różnych związków, a jednocześnie dziennikarze należą do najlepiej zorganizowanych grup zawodowych we Francji. Pozycja dziennikarzy jest zdecydowanie mocniejsza w krajach gdzie działają silne związki, ale tradycje demokratyczne i rzeczywisty udział związków w procesie legislacyjnym również mają ważne znaczenie. 

Federacja kilka razy zabierała głoś w sprawach dotyczących Polski. Niestety władze czy wydawcy nie bardzo przejmują się tymi oświadczeniami. Czy rola związków i stowarzyszeń dziennikarskich będzie dalej słabła, czy też przewiduje Pan jakąś zmianę na korzyść?

Absolutnie, powinniśmy być skuteczniejsi i jednym ze sposobów aby to osiągnąć jest rozwijanie współpracy i dialogu ze wszystkimi stronami. Ilekroć przeciwko czemuś protestujemy powinniśmy jednocześnie zapraszać do dialogu, ponieważ tylko poprzez dialog możemy naprawdę coś zmienić. Dlatego też uważam, że powinnyśmy zmienić sposób w jaki się zwracamy zarówno do naszych partnerów jak i oponentów.

Media bardzo się komercjalizują. W Polsce niestety dotyczy to też mediów publicznych, których sytuacja finansowa jest bardzo zła. Czy Pańskim zdaniem media publiczne w Europie przetrwają jako oaza dziennikarstwa z wyższej półki czy też ulegną ogólnemu trendowi?

Potrzeba politycznej woli aby zabezpieczyć dalsze istnienie i rozwój dziennikarstwa na wysokim poziomie. Widzieliśmy już pierwsze kroki w tym kierunku w UE w postaci raportu Grupy Wysokiego Szczebla w Sprawie Wolności i Pluralizmu Mediów. Zadaniem EFJ jest zachęcenie polityków do kontynuowania takich działań. Powinniśmy również zachęcać polityków we wszystkich krajach do finansowego wspierania mediów, ponieważ wolne i pluralistyczne media stanowią podstawę naszej demokracji.

W Polsce nakłady prasy codziennej od lat spadają o kilkanaście procent rocznie . Przenoszą się one do Internetu, ale Polacy nie chcą płacić za dostęp do płatnych serwisów. Odpływająca z drukowanych mediów reklama nie zawsze przenosi się do wydań internetowych. Polscy wydawcy liczą jednak, że to się zmieni i inwestują w wydania internetowe i aplikacje na urządzenia mobilne np. tablety. Jaka Pańskim zdaniem jest przyszłość europejskich mediów?

Europejskie media niewątpliwie mają przed sobą przyszłość. Wiele razy widzieliśmy już jak nowe technologie zmieniają rynek mediów, i za każdym razem uspokajał się, stawał bardziej zróżnicowany i bogatszy w pracę dla dziennikarzy. Jesteśmy w okresie przejściowym i nie powinniśmy bać się rozwoju, tylko, tak jak już mówiłem, starać się za nim nadążać.

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl