Rozmowa z Konradem Piaseckim o zdjęciach posła Kaczmarka, kontrwywiadzie i nagrodzie od studentów dziennikarstwa.

Konrad Piasecki  (rocznik 1970), dziennikarz radiowy i telewizyjny związany z RMF FM i TVN24. Absolwent Wydziału Historycznego UW.

W latach 1992-1994 reporter Radia Kolor, od 1994 w RFM FM. Obecnie prowadzi w nim codzienną poranną rozmowę Kontrwywiad RMF FM. W latach 1996-1999  razem z Tomaszem Skorym prowadził Polityczne graffiti w Polsacie. W latach 2001-2004 prowadził je na przemian z Dorotą Gawryluk. W latach 1999-2001 z Tomaszem Skorym prowadził program Krakowskie Przedmieście 27 w TVP1 i RMF FM. W 2006 roku reporter Panoramy w TVP2. Od lutego 2008 współpraca z TVN24 - gospodarz programu publicystycznego Piaskiem po oczach. Od 2008 roku wykładowca Collegium Civitas.

Kilka dni temu otrzymał nagrodę studentów dziennikarstwa polskich uczelni Mediatora (6. Edycja) – NawigaTORA „za dociekliwość w porannych rozmowach z politykami, które dawno wyszły poza ramy zwykłego reporterstwa, a zyskały rys publicystyczny oraz za skuteczne uzyskiwanie opinii, które wyznaczają temat debaty publicznej całego dnia”.

 

 

 

Ile Twittów zamieszcza Pan w ciągu doby?

Czasami pięć, czasami dziesięć. Zależy jak gorąca jest sytuacja.

A ma Pan jeszcze czas, żeby przygotowywać się do porannych rozmów w Radiu RMF FM?

To robię przede wszystkim. Twitter jest dodatkiem do działalności w radiu.

Program ma Pan o 8 rano, a o której zaczyna się Pan do niego przygotowywać?

Umysł nie pracuje tak dobrze rano, jak wieczorem, dlatego przygotowuję się wieczorami, a rano tylko odświeżam pamięć i pracuję nad refleksem.

To Pan musiał pracować nad refleksem wizualnym, kiedy się Pan sposobił do rozmowy z byłym agentem a obecnym posłem Tomaszem Kaczmarkiem, choćby dlatego, że musiał Pan obejrzeć w Internecie jego zdjęcia z nagim torsem pochylonym nad walizką z pieniędzmi.

No tak, ale te zdjęcia znane były już od kilku dni, więc do tego nie musiałem się jakoś szczególnie przygotowywać.

Bawią Pana takie rozmowy, takie jak ta z posłem Kaczmarkiem?

Wszystkie rozmowy mnie bawią, a ta była szczególnie interesująca, bo rozmawiałem z nim po raz pierwszy, a rozmowa wychodziła poza tematykę polityczną.

W tej rozmowie Pan poseł bronił swojego dobrego imienia.

Ciekawa jest przemiana tego człowieka od agenta Tomka do posła Tomasza Kaczmarka. On jednak bardzo się zmienił. Rok temu czy wcześniej, kiedy oglądałem go w telewizji, to widziałem w nim człowieka trochę zahukanego, trochę przestraszonego, niepewnego. Teraz zaczyna sobie coraz śmielej radzić i przedstawiać swoją wersję tego, co działo się w czasach, kiedy był oficerem CBA.

Czy Pan ma wrażenie, że rozmówcy są z Panem szczerzy? Czy poseł Kaczmarek był szczery, kiedy mówił, że CBA nie podrabia legitymacji dziennikarskich, a przecież widzieliśmy...

…on mówił, że nie to, że nie podrabia, tylko, że nie wytwarza legitymacji dziennikarskich.

Jak zwał, tak zwał, chodzi o istotę sprawy.

Moim zdaniem to oczywiście jest tylko spór retoryczny. Ale pytał pan, czy rozmówcy są szczerzy? Są z reguły tak szczerzy, jak szczera jest polska polityka. Każdy sobie sam może odpowiedzieć na pytanie, na ile od osób publicznych, polityków można oczekiwać, wymagać  i spodziewać się szczerości.

A broniłby Pan dziennikarzy, którzy opublikowali te zdjęcia, bo przecież poseł Kaczmarek nazwał ich grupą przestępczą?

Ja bym całą tę historię sprzedał, będąc dziennikarzem,  w trochę innym sosie. To jest ciekawa historia, kiedy jakiś oficer CBA ujawnia szczegóły działalności służby, która z natury rzeczy powinna być tajna. Czy ja, mając w ręku ten materiał, bym go opublikował? Tak, opublikowałbym, natomiast dodałbym do tego materiału mniej gestów oburzenia, bo  rzeczywistość służb tak wygląda i mnie nadmiernie nie zszokowała.

Nie uważam więc, żeby to była jakaś dziennikarska nieodpowiedzialność czy przestępstwo, jak mówi poseł Kaczmarek. Dziennikarze są od tego, żeby publikować rzeczy, które do nich docierają. Pytanie zawsze sobie należy postawić, czy one są warte tej publikacji, czy nie naruszają jakiegoś ważniejszego interesu? Ja nie potrafię doszukać się jaki interes publiczny i społeczny naruszyły te publikacje Gazety.

Pana wywiady rozpoczynają się bon-motem, chwytliwym sformułowaniem, często od razu przechodzi Pan do sedna sprawy. Potem są dynamiczne pytania, nawiązujące do odpowiedzi. Jest w nich tempo, są oczywiście kontrowersje… Co by Pan jeszcze dodał do tego zestawu-recepty na dobry wywiad?

Przepis na każdy wywiad jest trochę inny. Inny jest np. na wywiad w radiu o 8 rano, który trwa 7 minut, a inny na 20-minutowy wywiad telewizyjny. Tak jak i inna recepta będzie na wywiad prasowy, zatem nie ma uniwersalnej recepty. Ale jeśli chodzi o wywiad radiowy, poranny, to oczywiście ważne jest tempo, krótkie pytania i krótkie odpowiedzi, i dialog. Powinniśmy ustawić się w roli oponenta wobec rozmówcy, żeby to nie było potakiwanie. Musi być element kontrowersji, różnica zdań…

Stąd nazwa pańskiego programu:  „kontrwywiad”?

Tak. Bo inaczej ta rozmowa będzie mało interesująca. Ale trzeba też wiedzieć, co ja chcę w tej rozmowie uzyskać, jaką wiedzę, jakie informacje, czym ta rozmowa ma się zakończyć. Jeżeli mamy rozmowę przemyślaną, to jesteśmy już bliscy sukcesu, ale końcowy sukces zależy oczywiście od rozmówcy, jego nastroju, jego zdolności retorycznych, tempa wypowiedzi, itd.

Studenci docenili pański warsztat i dali nagrodę Mediatora - NawigaTora. Czym jest dla Pana ta nagroda?

Czymś bardzo sympatycznym, z dwóch względów. Po pierwsze, nic tak nie cieszy jak nagroda środowiskowa, bo przecież studenci dziennikarstwa będą już niedługo dziennikarzami. A po drugie, cieszę się, że doceniono, zauważono moją aktywność radiową, bo w życiu dziennikarza radiowego, który ma do czynienia z telewizją, często jest tak, że jego aktywność telewizyjna, choćby była mniej intensywna od tej radiowej, to jest jednak bardziej zauważalna, bo się pokazuje twarz w okienku.

I wtedy dopiero dziennikarz zaczyna być rozpoznawalny.

Tak. Zdarza się nawet że gdy mówię, „Pracuję w radiu”, to spotykam się z niedowierzaniem: „naprawdę?”.

Ważne dla mnie jest to, że ta nagroda dotyczyła właśnie mojej pracy w radiu. Dla kogoś, kto poświęcił 20 lat swojego życia radiu, to jest zawsze miłe.

 

 

 

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl