W twoim procesie zapadł wyrok skazujący. Jak go przyjąłeś?
Spokojnie. Wraz z mecenasem wniesiemy apelację. Bo jeżeli będę ukarany, to w moim zawodzie dziennikarza zajmującego się dziennikarstwem interwencyjnym i śledczym będzie to poważny problem. Co więcej, jak sobie można wyobrażać dziennikarstwo śledcze bez możliwości dokonywania i publikowania nagrań, nawet czasami dokonywanych bez wiedzy i zgody osoby nagrywanej? Materiały z takich nagrań wykorzystujemy w naszych reportażach. Często stanowią one dowód w sprawie, dowód przeciwko komuś. Jeżeli nie będziemy mogli publikować tych dowodów, to jak pokażemy widzowi, że one istnieją?
Ten wyrok jest dla ciebie – jak widzę – wstrząsem, a jego efekt może być mrożący i może wpłynąć na twoją pracę. Jak obecnie wyobrażasz sobie dalszą działalność dziennikarską, i czy będziesz mógł nadal uprawiać dziennikarstwo śledcze?
W ogóle dziennikarstwo śledcze wiąże się w sporej części przypadków z lawirowaniem na granicy prawa. Zdarza się, że wchodzimy do kogoś z włączoną kamerą i nagrywamy osoby bez ich zgody albo nawet przy ich sprzeciwie. A potem te materiały są emitowane. I takie dziennikarstwo uprawiają nie tylko TVN Uwaga czy Superwizjer. Widziałem to także w Polsacie czy w Telewizji publicznej. Chroniąc dobra osobiste zmienialiśmy głos i wizerunek, wypowiedzi przedstawialiśmy anonimowo. Jednak po tym wyroku, jeżeliby go rozciągnąć na inne przypadki dziennikarskie, to okazałoby się, że jakieś 60 do 70 procent materiałów interwencyjnych i od 90 do 100 procent materiałów śledczych albo by się w ogóle nie ukazało, albo ukazało w szczątkowej postaci.
Mówisz w tym momencie – jak mi się wydaje – również o stosowaniu przez dziennikarzy śledczych ukrytej kamery i ukrytego mikrofonu. Użycie tych środków dopuszczają dziennikarskie kodeksy etyczne, między innymi kodeks Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Jednak prawo tego nie gwarantuje. I tu jest rozdźwięk pomiędzy prawem a etyką. Co dalej w takiej sytuacji? Czy powinniśmy zmienić etykę, co w pewnym sensie unicestwi dziennikarstwo śledcze, czy zmienić prawo?
My, jako dziennikarze, prawa nie zmienimy. Od lat przecież walczymy na przykład o likwidację art. 212 kodeksu karnego (dotyczy zniesławienia – red.), i walczymy bezskutecznie. A jeżeli ten wyrok, skazujący mnie, się uprawomocni, to w przyszłości wszystko będzie w rękach sądów. To sądy będą decydować, czy możemy kogoś nagrywać bez jego zgody i opublikować to nagranie, czy nie. Jesteśmy w rękach sędziów, a ja patrzę na to z obawą, bo, po pierwsze, nie jest to grupa, która lubi dziennikarzy. A po drugie, akurat moja sprawa dotyczy tej grupy. Mam wątpliwości, czy którykolwiek z sędziów jest w stanie rozpoznać moją sprawę w sposób bezstronny. Nikt bowiem nie lubi się tłumaczyć, a już najmniej osoby, które mają immunitet. A sędziowie do tej grupy należą.
Zatem podsumujmy, jeżeli ten wyrok zostanie podtrzymany, to co to będzie oznaczać dla twojego życia zawodowego jako dziennikarza?
Jeżeli zostanie utrzymany, to ja będę przestępcą i będę musiał się strzec, by nie zostać recydywistą. Już w tej chwili moi szefowie zaczynają zauważać, że staję się ostrożniejszy. A przecież dziennikarstwo wymaga odwagi. Tymczasem ja zaczynam myśleć o prawnych skutkach swoich działań, zanim je podejmę. Podtrzymanie wyroku spowoduje u mnie blokadę przed podejmowaniem pewnych działań i po prostu nie będę ich wykonywał. Dla mnie będzie to koniec uprawiania dziennikarstwa śledczego.
*Czytaj też: http://old.sdp.pl/rozmowa-dnia-maciej-kuciel-23-maja-2013
http://sdp.pl/opinie/8343,proces-przeciwko-maciejowi-kucielowi-trwa,1377671046
http://sdp.pl/felietony/8384,maciej-kuciel-skazany,1378212751
