Pani profesor, twierdzi Pani, że tworzy się nowy model dziennikarstwa. Jakie są jego charakterystyczne cechy?

Ten nowy model dziennikarstwa funkcjonuje w trzech płaszczyznach. Pierwsza, to są to nowe media, druga, to jest to nowe dziennikarstwo, które uwzględnia elementy komunikowania wizualnego, zatem unieważnia podział na gatunki językowo-obrazowe, a wprowadza gatunki obrazowe, i trzecia płaszczyzna, która moim zdaniem jest najważniejsza, to jest dziennikarstwo jakościowe, które w tym określeniu zastępuje funkcjonujące do niedawna dziennikarstwo poważne lub opiniotwórcze.

Gdzie Pani dostrzega dziennikarstwo jakościowe w polskich mediach?

Myślę, że jesteśmy na etapie tworzenia tej jakości nowego dziennikarstwa. W czasie Kongresu (Polskiego Towarzystwa Komunikacji Społecznej – red.) mówiliśmy o tym, że wiele czynników społecznych, kulturowych, uwolnienie rynku dziennikarskiego, spowodowało zmiany ilościowe, ale jednocześnie dramatycznie pogorszyła się jakość mediów. Badając wypowiedzi dziennikarzy od 2003 roku doszłam do przekonania, że jesteśmy już na tym etapie, że środowisko dziennikarskie nazwało i zdiagnozowało cechy negatywne, które spowodowały kryzys w mediach, i obecnie zaczyna się formowanie paradygmatu nowego dziennikarstwa, czyli dziennikarstwa jakościowego. W Polsce są dziennikarze, którzy mają większą świadomość od innych w swoim środowisku, że ta jakość dziennikarska jest ważna i tacy, którzy godzą się z powodu warunków ekonomicznych z bylejakością dziennikarstwa.

A kto właściwie jest za tę jakość dziennikarstwa odpowiedzialny? Grzegorz Miecugow twierdzi, że widz, natomiast Jarosław Gugała mówi, że to media hodują kretynów, i że na dziennikarzach spoczywa dbałość o jakość przekazu. Kto ponosi odpowiedzialność za poziom mediów: dziennikarze i środowisko medioznawcze czy odbiorcy?

Zdecydowanie dziennikarze i środowisko medioznawcze. Jeżeli mówimy o misyjności mediów, o tym że elementy misyjne występują w mediach komercyjnych, to nie możemy mówić, że odbiorcy są odpowiedzialni, że kształtujemy programy, media, pod gusty odbiorcy. Czynnik ekonomiczny wyzwala taką presję, że dziennikarze kierując się na przykład liczbą kliknięć podają treści , które nie powinny w ogóle w mediach występować, bo wprost ubliżają mediom podważając sens tego zawodu zaufania publicznego.

Dziennikarz był i jest wykonawcą zawodu zaufania publicznego, bo od tego jaką kreuje rzeczywistość i jakie informacje o rzeczywistości przekazuje, zależy jakość naszego życia, nasza wiedza i umiejętność rozwiązywania problemów. Absolutnie zgadzam się ze zdaniem Leopolda Ungera, który wygłosił kanoniczny tekst, odbierając doktorat honoris causa na UMCS w Lublinie; powiedział wtedy, że jakość demokracji zależy od jakości mediów. Czyli wszystko zależy od mediów, bo pod pojęciem demokracji uwzględniamy życie społeczne, kulturalne, itd.

A jak by Pani zdiagnozowała przyczyny obniżenia jakości w mediach, czy to są to przyczyny ekonomiczne, czy jakieś inne?

 Jest wiele różnych przyczyn, które po 1989 roku objawiły się nam w całej rozciągłości , przy czym wolny rynek dla mediów funkcjonujących w Polsce był całkowitym odkryciem pokazującym i dobre, i złe strony. Biorąc pod uwagę okres do roku 2005 możemy mówić o pewnej stabilizacji, ale niestety też i o negatywnym wpływie uwolnienia mediów. Dopiero w późniejszym czasie dostrzegamy pozytywne strony tego zjawiska. Zatem, jakie są przyczyny upadku jakości? Na przykład: niestabilność zawodowa dziennikarzy, w związku z tym większa presja, nożyczki w głowie czyli cenzura wewnętrzna, która znakomicie funkcjonuje w warunkach wolności wypowiedzi, nielojalność redakcji, pogoń za newsem, przenikanie form wypowiedzi obecnych w Internecie, wymiana ról odbiorcy i nadawcy, poszerzenie zawodu dziennikarskiego o niedziennikarzy i dziennikarzy-amatorów.

Czy Internet sprzyja pogłębieniu upadku jakości, czy sprzyja bylejakości, uproszczeniu treści?

Sprzyja uproszczeniu treści ponieważ z niewiadomego powodu media tradycyjne w pewnym momencie uznały, że należy naśladować Internet, bo w tym tkwi siła przyciągająca odbiorców. Ale nie o to przecież chodzi. Media mają swoją poetykę, więc Internet też ma swoją poetykę, swój styl, i nie możemy dokonywać prostego przełożenia, czyli przejęcie obecnych form w Internecie upraszczających komunikację, bo to obniża jakość.

A jaką rolę w tym procesie odgrywa rozwój dziennikarstwa multimedialnego, konwergentnego?

Dziennikarstwo wielofunkcyjne, wielopłaszczyznowe będzie jednym z modeli dziennikarstwa w paradygmacie nowego dziennikarstwa. Będziemy mieli dziennikarstwo jakościowe, najwyższego poziomu dla wyrafinowanych odbiorców, i dziennikarstwo konwergentne, które wykorzystuje różne formuły, m.in. wielofunkcyjność, media workerów, aby informacje były przekazywane w sposób mniej wysublimowany.

W czasie Kongresu dużo rozmawiano na temat kryzysu dziennikarstwa, próbowano wskazać jego perspektywy, odgadnąć przyszłość. Dominował nurt, który określiłbym jako umiarkowany optymizm.

Zaliczam się do umiarkowanych optymistek, bo uważam że jeżeli mamy zdiagnozowaną przyczynę choroby, to już jesteśmy na dobrej drodze. Zarówno z badań naukowych prowadzonych w rozmaitych próbach socjologicznych, jak i właśnie z samoopisu dziennikarzy wynika, że wszyscy dostrzegamy kryzys, że widzimy jego przyczyny i podłoże, a zatem możemy już podejmować kroki, zmierzające do przeciwdziałania, wręcz zatrzymania tych tendencji kryzysowych. Między innymi już sam fakt, że mówimy dziś o skutkach konwergencji mediów, że mówimy o potrzebie nowego dziennikarstwa, takiego pisanego wielką literą, świadczy o podejmowaniu prób przezwyciężania kryzysu.

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl