Otrzymałaś Grand Press za reportaż radiowy pt. „Bieda”. Byłaś zaskoczona?

Byłam. Pozostali laureaci też, bo przecież lista nagrodzonych nie była nam wcześniej znana. To oczywiście było baaaardzo miłe zaskoczenie.

„Bieda” to nieco zwodniczy tytuł. Jest to opowieść o kobiecie „zawodowo” udającej osobę biedną w celu wyłudzania pomocy finansowej i materialnej. Jak na to wpadłaś?

Poprzez ludzi, którzy się ze mną skontaktowali w innej sprawie, ale przy okazji opowiedzieli mi o niej i o swoich podejrzeniach. Te osoby kiedyś ją poznały i miały też wiedzę na temat tego co się o niej mówi w okolicy miejsca jej zamieszkania. Najpierw trudno było mi w to uwierzyć, ale później gdy zaczęłam śledzić w Internecie co się o niej pisze zobaczyłam, że sprawa naprawdę jest dziwna. Wciągnęłam się i postanowiłam sprawdzić jaka jest prawda. Pojechałam do niej.

Bohaterkę nagrałaś z ukrytego mikrofonu?

Tak. Postanowiłam nie przedstawiać się jako dziennikarka. Przygotowałam sobie nawet jakąś tam legendę na wypadek gdyby mnie pytała kim jestem i jak się o niej dowiedziałam. Uderzyło mnie i zaskoczyło, że to nie było potrzebne, bo ona w ogóle nie interesowała się kim jestem i skąd się wzięłam, tylko co mogę dla niej zrobić.

Ciebie też chciała naciągnąć? Była przekonująca w swojej roli?

Ona jest nieprawdopodobnie przekonująca, ale byłam o tym uprzedzona. Wcześniej rozmawiałam z wieloma osobami, które miały z nią kontakt. To były osoby, które kontaktowały się z nią przez Internet i telefonicznie. I wszystkie te osoby przyznawały się, że jej wierzyły, bo jej po prostu nie da się nie uwierzyć.

Z reportażu wynika, że właściwie cala wieś wiedziała co ona robi. Dlaczego ludzie nie zrobili czegoś, żeby ostrzec potencjalne ofiary?

Mieszkańcy wioski nie bardzo chcieli ze mną rozmawiać, na ten temat. Odniosłam wrażenie, że działalność mojej bohaterko była w jakiś sposób tematem tabu. Wszyscy wiedzą, nikt nie mówi. Ona otrzymywała pomoc z całego kraju, a nawet zza granicy, natomiast na miejscu nie prosiła o pomoc.

Taki wiejski „honorny” złodziej co to u siebie nie kradnie?

W pewnym sensie, chociaż chyba nie o honor chodziło. Ona sprawnie wykorzystuje w swoich działaniach Internet. Umieszcza swoje apele o pomoc gdzie się tylko da. I ta pomoc nadchodziła i to z daleka. Im dalej tym dla niej lepiej, bo zmniejsza się niebezpieczeństwo, że ktoś przyjedzie i sprawdzi jak jest naprawdę. W Internecie można napisać co się chce, a z telefoniczną próbą weryfikacji, jak wspomniałam, świetnie sobie radziła.

Nie podałaś jej nazwiska, ani nazwy miejscowości. Dlaczego?

Bo dla mnie to nie jest reportaż jedynie o pani naciągaczce, ale o biedzie. O biedzie wielowarstwowej. W reportażu występują osoby, które jej pomagały. Właściwie wszystkie te osoby są biedne. Stale borykają się z problemami finansowymi. Niektóre z nich wsparły ją przysłowiowym wdowim groszem. To nie przypadek. Ona świadomie wybierała w Internecie strony, na których takie osoby się kontaktują. Co to jest bieda najlepiej wiedzą ludzie, którzy jej doświadczyli. Tacy ludzie są bardziej skłonni do pomocy. Syty głodnego nie zrozumie.

Jak się ma reportaż w regionalnym publicznym Radiu Kraków? Jest dla niego miejsce na antenie?

Było, jest i mam nadzieję, że będzie. W Radiu Kraków powstaje sporo reportaży. Jest nawet specjalne pasmo, poświęcone reportażowi, co nie zdarza się tak często. Reportaż to jeden z wyróżników rozgłośni publicznych na tle stacji komercyjnych. Ja to sobie ogromnie cenię. Zawsze chciałam robić reportaże i je robię chociaż to wymaga czasu, cierpliwości, namysłu…

… no właśnie. Kiedy pracowałam w radiu, a robiłem to przez 17 lat, zrobiłem tylko kilka reportaży. Dlaczego? Bo było to zajęcie czasochłonne, a słabo płatne. Nie stać mnie było na poświęcanie temu zbyt wiele czasu i energii. Jak jest teraz?

Robię reportaże, bo nie mogę się powstrzymać gdy trafiam na ciekawy temat lub bohatera. Oczywiście równolegle z reportażami robię i chcę robić w radiu różne inne rzeczy.

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl