Jak to możliwe, że hotelarz ze Świeradowa nie żył od półtora roku, a NFZ nadal uważał go za żywego i płacił za jego leczenie?
Możliwe, bo system ewidencjonowania pacjentów i finansowania służby zdrowia z pieniędzy publicznych jest z wielu powodów nieszczelny. Jeden powód jest techniczny: pacjentów lekarzy i pielęgniarek Podstawowej Opieki Zdrowotnej i pomocy świątecznej wykreśla system PESEL. Jeśli ktoś wyjechał z Polski do Chile i tam umarł, a nikt nie wyeliminował go z systemu PESEL, to jego leczenie nadal będzie finansowane.
Hotelarz miał niemieckie obywatelstwo, ale działalność gospodarczą prowadził w Polsce. Leczył się u lekarza rodzinnego w Świeradowie. Zmarł jednak w Goerlitz i tam, na koszt podatnika niemieckiego został skremowany. Ale dla NFZ nadal żyje?! NFZ płaci za jego leczenie?
Tak jest. Przez 14 lat byłem urzędnikiem delegatury NFZ w Jeleniej Górze. Zajmowałem się skargami, interwencjami i ewidencją, więc widziałem, jakie są dziury w systemie. NFZ zaczął to porządkować przy pomocy programu eWUŚ (Elektronicznej Weryfikacji Uprawnień Świadczeniobiorców). Zamiast jednak wcisnąć przycisk nazwany umownie „nie płacimy za ubezpieczonych, ale nieobecnych w Polsce”, uległ naciskom Zielonogórskiego Porozumienia Lekarzy Rodzinnych i wielu innych związków pracodawców lekarzy. Postawili pod ścianą byłą prezes NFZ Agnieszkę Pachciarz. Kraje Unii Europejskiej nie wymieniają PESELI, zresztą nie wiem, czy taki system tam jest. Jeśli więc nie zostanie w systemie zaznaczone, że pacjent wyemigrował lub umarł, on nadal „żyje” w systemie ubezpieczenia zdrowotnego.
Nie dotyczy to jedynie tych Polaków, którzy wyemigrowali do Unii Europejskiej, ale i reszty świata. Inny bohater twojego tekstu – Leszek J. – od 10 lat mieszka w Kalifornii, gdzie prowadzi biznes i płaci podatki. W tym czasie nie był w Polsce ani razu, ale NFZ wykłada pieniądze także na jego leczenie.
NFZ pod presją środowisk lekarskich nie chce usprawnić systemu eWUŚ i wywalić z listy „martwe dusze”, wśród nich Leszka z Kalifornii, Justynę, która w Irlandii urodziła dziecko czy Tymoteusza z Brazylii. NFZ uważa, że budżet powinien dać mu na nich i na innych dodatkowy miliard złotych. Jacek Rostowski nie chciał dać.
Kiedy zgłosiłeś to do NFZ we Wrocławiu, urzędnicy tłumaczyli, że nie są w stanie wyłapać wszystkich, którzy wyjechali z kraju lub stracili tytuł do ubezpieczenia. Zmieniło się cokolwiek od twojej publikacji niemal sprzed roku?
Wiedziałem, że nie da się tego wyłapać z powodów technicznych i ludzkich. Centralną Bazę Ubezpieczonych obsługiwało tysiące ludzi w różnych firmach. E-WUŚ miał to zreformować, ale nic się nie zmieniło. NFZ nadal płaci za nieobecnych. Szefowie NFZ nie chcieli się narazić środowiskom lekarskim, bo to są niesłychanie opiniotwórcze gremia.
Wolą prosić o dodatkowy miliard, aniżeli uszczelnić system?
Programem eWUŚ uszczelniają. Ale mając do wyboru: narazić się korporacjom lekarskim lub prosić ministra finansów, wybierają drugie. To jest naruszanie fundamentów ekonomii w ochronie zdrowia. Najbardziej wkurza mnie, jak politycy mówią o bezpłatnej służbie zdrowia. Nie ma takiej. Jest opieka medyczna. I nie bezpłatna, bo zawsze pacjent za nią płaci w postaci składki zdrowotnej. O jej marnotrawieniu jest mój tekst.
Z jakich pieniędzy płaci NFZ za opiekę medyczną Leszka J. z USA, który faktycznie nie leczy się w Polsce?
Z naszych pieniędzy. Ze składek zdrowotnych, które płacimy do systemu, a ten i tak nie gwarantuje tego, co nam się należy.
Nie jest to schizofreniczne, jakby wyjęte z „Procesu” Kafki?
Oczywiście. Zwłaszcza, że gdyby przywołany Leszek J. przyjechał w ciągu ostatnich 10 lat do Polski, lekarz i tak nie udzieliłby mu pomocy, bo zażądałby od niego dokumentu potwierdzającego ubezpieczenie. Rejestratorka nie wpuściłaby go do lekarza.
Jaka jest skala problemu? Ze spisu powszechnego GUS wynika, że na stałe wyjechało z Polski 1,1 mln osób, którzy wcześniej wypełnili deklaracje przystąpienia do POZ. Oszacowałeś, że rocznie budżet traci na „martwych duszach” 120-150 mln zł, a przez 6-7 lat 1 mld zł!
Nie przesadziłem. Są to obliczenia skromne, nie fantazyjne.
Jakie jest wyjście z tej kwadratury koła?
Trzeba wcisnąć przycisk w systemie eWUŚ i nie płacić lekarzom. Należy im się postawić, bo to nie jest widzimisię płatnika tylko troska o pacjentów, którzy za te pieniądze powinni otrzymywać realne świadczenia. A nie fikcję, jak dla pacjentów, których nie ma.
