Jakub Kamiński został jednym z laureatów tegorocznej nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego za fotoreportaż „Strefa Gazy – Strefa Grozy”. O nagrodzie, Szeptuchach i przyszłości polskiej fotografii rozmawia Magdalena Uchaniuk 

 

W jakim celu pojechałeś do Gazy, czy strefa nadal trwa i kiedy robiłeś nagrodzony materiał?
Jakub Kamiński: Strefa dalej trwa (śmiech). Reportaż wykonałem pod koniec 2010 roku i też sporo osób pyta dlaczego teraz został nagrodzony. Mój reportaż ukazał się na początku 2011 roku w książce Polskiej Akcji Humanitarnej, dlatego gdyż dzięki PAH pod koniec 2010 roku mogłem tam pojechać i dokumentować życie Palestyńczyków w Strefie Gazy. Pojechałem tam razem z moim przyjacielem Jurkiem Haszczyńskim – dziennikarzem i szefem działu zagranicznego dziennika Rzeczpospolita, w której również jeszcze wtedy pracowałem. Przybyliśmy do Strefy Gazy dokumentować problem wody, problem dostępu do czystej wody Palestyńczyków w Strefie Gazy. Sytuacja dostępu do czystej wody bardzo się pogorszyła po operacji „Płynny ołów”, którą Izrael przeprowadził w 2009 roku niszcząc oczyszczalnię ścieków i infrastrukturę wodną. Strefa Gazy jest cały czas odcięta i wwożenie czegokolwiek do Strefy jest szczegółowo badane przez stronę Izraelską, przez co doszło do takiego absurdu, że nie można było przewieźć do Strefy Gazy żadnej maszynerii, niczego z czego można by było zrobić filtr do wody lub urządzeń do oszczędzania wody. Są to oczywiście dyrektywy Izraela, które były świadomie zrządzone w celu utrudnienia życia w Strefie Gazy
 Ile czasu tam spędziłeś?
 Prawie dwa tygodnie. Na samej granicy przyjął nas pracownik PAH, który od razu nas zabrał i pokierował w konkretne miejsce, które dokumentowaliśmy i  które opisywaliśmy. Ja to powtarzam to nie jest długi czas żeby zrealizować materiał, znaczy da się to zrobić jak najlepiej, ale dwa tygodnie to jest wyzwanie, więc dzięki też tej pomocy na miejscu pracownika PAH-u Aleksandra Kostki, bodajże już nie pracuje tam, sam w Strefie Gazy mieszkał ponad rok, czasem zajmował się projektami związanymi właśnie z wodą. Był odpowiedzialny za budowę infrastruktury dla najbiedniejszych.  
Jak przyjechałeś co cię najbardziej zaskoczyło? Ludzie, którzy tam byli? Całe środowisko? Jak patrzono na człowieka który wchodzi wszędzie z aparatem?
W Strefie Gazy, myślę, że w czasie względnego pokoju, bo nie można mówić o czasie pokoju, ponieważ  nawet wtedy jak byłem, nic specjalnego się nie działo to i wystrzały i jakieś rakiety które lądowały z Izraela i rakiety wystrzeliwane ze Strefy Gazy przez Hamas były słyszalne więc to gdzieś cały czas tam toczy, ale w momencie w którym jest względny spokój to oczywiście fotograf z zagranicy wzbudza zainteresowanie mieszkańców. Nie pracowało mi się źle też miałem jak mówiłem pracownika PAH-u, który znał tam ludzi, który tam też się sam poruszał, miał mnóstwo przyjaciół i znajomych, którzy też mi pomogli. Korzystaliśmy również z usług profesjonalnego fiksera, który docierał z nami do różnych miejsc, do których chcieliśmy dotrzeć więc powiedzmy, że pracowaliśmy często w obstawie lokalnych Palestyńczyków.
Ile zdjęć składa się na ten fotoreportaż?
Ja wybrałem 18 zdjęć. To oczywiście porusza problem wody ale ja zawsze to powtarzam jak zacząłem problem wody, bo chciałem się skupić tylko na tym żeby zrobić to jak najlepiej to oczywiście jest to powiązane z masą problemów, z którymi Palestyńczycy w Strefie Gazy się borykają.
A jakbyś miał wybrać jedno najbardziej znaczące zdjęcie tego fotoreportażu, to które najwięcej oddaje albo najbardziej działa na ludzkie emocje?
Ciężko mi powiedzieć. Nie jestem fotografem jednego zdjęcia. Nie lubię kiedy ktoś, powiem brutalne, wywleka jakieś jedno zdjęcie i tworzy dookoła tego. Wolę opowiedzieć historię, wolę jak te zdjęcia łączą się w jedną wielką całość. I tak za pomocą osiemnastu zdjęć czy dwudziestu nie można być w pełni usatysfakcjonowanym, że opowiedziało się historię, bo to nigdy nie będzie kompletna historia więc dlatego też nie staram się mówić, że jedno zdjęcie mówi wszystko bo takich zdjęć nie ma. Są zdjęcia, które czasem są symbolami, czasem zdjęcia roku World Press Photo ale oczywiście pokazując jeden problem nie mówi się o pięćdziesięciu innych.
Czy problem z dostępem do wody trwa tam nadal?
No właśnie. Minęło trochę czasu i mam tam trochę bardzo dobrych znajomych, z którymi utrzymuję kontakt. Między innymi jest to dwóch fotografów z agencji Reuters, z którymi również spotkaliśmy się na warsztatach World Press Photo w Amsterdamie, na które jeden z nich miał szansę uczęszczać więc gdzieś tam mam z nimi cały czas kontakt. Wiem, że teraz Strefa Gazy boryka się z ogromnymi powodziami, które sieją tam spustoszenie. Tak jak wcześniej mówiłem infrastruktura odprowadzania wody jest w złym stanie, więc cała Strefa Gazy w trakcie naszej rozmowy płynie i jest to poważny problem.
 Jakimi ludźmi są Palestyńczycy? Bo oni tam głównie mieszkają? 
W Strefie Gazy nie ma żadnych osiedli Izraelskich. Palestyńczycy są, w ogóle zawsze uważam mając styczność czy to z Palestyńczykami, czy Egipcjanami, czy w ogóle naród arabski ludzie z tamtych rejonów są bardzo przyjaźni i otwarci, byli bardzo pomocni. To co ja zaobserwowałem to są osoby, które są zamknięte w tak dosyć małym kraju, małej powierzchni, oni przez lata mieszkania w Strefie Gazy czują, że są jakoś wyjątkowi. Żyją trochę tym, że świat cały świat często skupia swoją uwagę na nich i tak jak z nimi rozmawiałem to nie ma chyba osoby, która jakoś nie jest zaangażowana w to co się dalej stanie, w politykę. Już parę lat temu do władzy doszedł radykalny Hamas, który ichniejszą politykę jeszcze zaostrzył co też oczywiście trochę bardziej zamyka ich na zachód. To specyficzni ludzie między, którymi znalazłem naprawdę ciekawe osobistości. Na przykład spotkałem dwóch wybitnych braci, reżyserów filmowych, których poznałem wtedy w 2010 roku, którzy zostali w tym roku nominowani do Cannes za reportaż, to jest też ewenement dwóch filmowców ze Strefy Gazy, bardzo ciekawi ludzie. Poznałem dziewczynę, która walczy o prawa kobiet w Strefie Gazy co też po tym jak Hamas doszedł do władzy jest bardzo niebezpieczne. Tam kobiety bez chusty na głowie są opluwane, często kopane. Ona jest taką osobą, która sprzeciwia się temu wszystkiemu. Jest na tyle odważna, że stawia temu czoła. To jest miejsce bardzo ciekawe pod względem ludzi i kultury, no i tego zamknięcia, które też na pewno wyzwala więcej kreatywności i podejścia do różnych rzeczy jak np. jest bardzo znany klub serwerów ze Strefy Gazy. (śmiech)
Zmieńmy temat i porozmawiajmy o Twoim obecnym projekcie. Wróciłeś niedawno z Podlasia. Tam przy granicy z Białorusią realizujesz pewien projekt. Czego on dotyczy?
To jest projekt, nad którym pracuję od trzech lat. Nazywa się Szeptuchy. To są najczęściej kobiety, bo są również Szeptuni chociaż spotkałem tylko jednego, który był niestety tak stary jak o sobie mówił, że nie jest w stanie już leczyć. To są osoby, które uważają, że posiadają dar od Boga, żeby uleczać innych lub też wpływać jakoś na ich życie nie tylko w kwestiach fizycznych ale też mentalnych. To jest temat, który bardzo mnie przyciągnął gdyż to jest sfera duchowa, coś niewidzialnego no i jak sfotografować coś niewidzialnego. Uważałem, że to jest bardzo ciekawe i te miejsca, samo Podlasie bardzo mnie przyciąga właśnie tym mistycyzmem i symboliką, i klimatem, który tam panuje. Po prostu lubię tam przebywać, lubię tam jeździć, wypoczywam tam.
 A powiedz jak wygląda cała procedura. Z jakimi problemami ludzie przyjeżdżają do tych szamanów?
Oczywiście głównie zdrowotnymi ale są też porady duchowe, problemy sercowe no i czasem bywają bardziej drastyczne, czasem nawet życzenia śmierci.
 Słyszałeś o takim życzeniu?
Słyszałem o takim życzeniu śmierci, które się nawet spełniło. Jak słuchałem tej historii, która wydawała się wyjęta z XVI wieku ale jak się dowiedziałem było to parę miesięcy zanim pracowałem nad tym. Kobieta z wsi przyszła do jednej z tych uzdrowicielek, szeptunek, wiedźm, babć, różnie są nazywane i poprosiła o to żeby jej sąsiadka zmarła na co szeptucha powiedziała, że dobrze, że może to sprawić ale jeżeli jej sąsiadka okaże się dobrą osobą to ona umrze.
 I jaki był finał?
Ona się zgodziła na to i dwa miesiące później została przejechana przez ciągnik podczas zbiorów.
Czyli sąsiadka była dobrą kobietą.
Okazała się dobrą kobietą. To są takie zależności i zbiegi przypadków, nie przypadków. Natomiast jeżeli ktoś w to bardzo wierzy to to oczywiście jest.
 A jak jest z wejściem do tego środowiska? Czy jest łatwo?
Jeżeli jest się chętnym np. na uzdrowienie to nie jest to aż tak trudne. Da się odnaleźć w wielu wioskach, najczęściej w okolicach Bielska Podlaskiego przez wypytywanie mieszkańców gdzie takie babki są. Gorzej jest z fotografowaniem. No bo jednak wchodzi się do czyjegoś domu z aparatem i no ciężko też wytłumaczyć po co się tam jest. Dużo czasu spędziłem żeby utwierdzać takie osoby w przekonaniu, że nie jestem np. z jakiegoś tabloidu, który szuka tak kolokwialnie mówiąc ciemnoty bo tak nie jest, tylko że chcę rzeczywiście dokumentować to co się tam dzieje w sposób nienaruszający niczyjej godności i też starałem się o to.
 A gdzie i kiedy będziemy mogli zobaczyć efekty obecnej pracy?
 Postanowiłem kontynuować ten projekt. Myślałem, że już go zakończyłem bo było już parę publikacji tych prac ale zostałem poproszony przez jeden z magazynów z Frankfurtu żeby kontynuować tę historię. Ten materiał, który teraz gromadzę myślę, że za jakieś dwa, trzy miesiące w tym właśnie magazynie ale też na mojej stronie internetowej i myślę, ze później przełoży się to też na jakieś publikacje w Polsce. Na pewno jeżeli ktoś będzie zainteresowany pod tymi hasłami, które wymieniłem wcześniej jakoś dotrze do tych zdjęć.
 W „Chicago Sun Times” – zwolniono wszystkich fotografów którzy tam pracowali łącznie z Whitem, który zdobył nagrodę Pulitzera i nakazano dziennikarzom robić zdjęcia Iphonami. Dojdzie do tego w Polsce? I co sądzisz o takiej polityce firmy?
 Na pewno będzie możliwe wydawanie gazet ze zdjęciami dziennikarzy. Nie widzę przeszkód żeby tak było, ale ta gazeta będzie po prostu amatorską gazetą na poziomie rozdawanych za darmo w metrze. To nie będzie gazeta, którą tworzą profesjonaliści, bo fotografią będą się zajmować osoby które piszą, które nie zajmują się fotografią, a to jest jednak profesja, tego się uczy, do tego też trzeba mieć predyspozycje, tak samo jak do pisania. Wielu fotografów mówi, dobra to ja będę pisać skoro dziennikarz może fotografować. Jestem też zdania że gazety powinny pewną misję wypełniać, misję jaką jest umieszczenie dobrych fotografii bo przez umieszczenie dobrych fotografii w gazetach edukujemy nowe pokolenia, które wychowają się na takiej jakości zdjęć. Oczywiście nowe pokolenie już fotografuje Iphonami, co absolutnie nie jest niczym złym, bo iphonem można robić świetne zdjęcia – ja sam fotografuję Iphonem – chodzi o samą predyspozycję do robienia zdjęć. Nie można narzucić dziennikarzowi, żeby robił dodatkowo zdjęcia, jeśli ktoś nie ma do tego predyspozycji i na tym się nie zna. 
Jednak jak patrzysz na polski rynek, polską prasę to poziom jeśli chodzi o fotografię prasową,  jest zaniżany, czy coś w nim jednak drgnęło?
Nie jestem pewien, ale myślę że poziom się trochę polepsza, bo był taki moment kryzysowy po zwolnieniu wszystkich fotografów z Rzeczpospolitej, której nota bene też padłem ofiarą, i Gazety Wyborczej. O Rzeczpospolitej nie wspomnę bo ma swoje problemy i na pewno fotografów nie przyjmie, chociaż znam paru kolegów nadal którzy współpracują, nie mniej jednak w Gazecie Wyborczej zauważyli że nie da się wszystkich zwolnić i dalej tworzyć gazetę, szczególnie że Agora ma bardzo dużo wydawnictw kolorowych, poza samą gazetą główną, gdzie fotografie są potrzebne na poziomie. Wiem że parę osób zostało tam przyjętych i myślę ten błąd zrozumieli. Też nie jest tak że gazeta wyrzuca wszystkich fotografów i zdjęcia muszą być robione przez dziennikarzy, to są gazety które nie mają własnych fotografów, ale korzystają z profesjonalnych agencji fotograficznych takich jak Polska Agencja Prasowa, w której obecnie pracuję. To jest największa agencja z której wszystkie media korzystają. Po zrobieniu zdjęć przez fotografa PAP, nasze zdjęcia po 5. minutach z danego wydarzenia pojawiają się na 15. portalach
 Dziękuję za rozmowę

 

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl