Dałeś komukolwiek łapówkę?
Nie.
Jesteś prezesem Stowarzyszenia „Stop Korupcji”. Jakie formy korupcji dominują w Polsce?
Często jest to przysługa za przysługę. Na zasadzie: pomogę ci załatwić, jak mi załatwisz. W przypadku osób prywatnych nie jest to problem. Gorzej, jeśli dotyczy osób pełniących funkcje publiczne. Obiecują przychylną decyzję. Mówią: „robię to tylko specjalnie dla pana, a pan musi coś dla mnie zrobić, albo zapłacić”. Największym towarem jest teraz zatrudnienie. Praca stała się dobrem luksusowym.
Czy na prowincji jest teraz tak, jak w „Układzie zamkniętym” Ryszarda Bugajskiego?
Jest coś na rzeczy. W Lewinie Brzeskim na Opolszczyźnie niemal wszyscy są na garnuszku gminy, pomocy społecznej. Ludzie boją się wychylić. Uczestniczą w układzie wzajemnych usług. Ujawniliśmy, jak wycięto ponad stuletnie dęby, aby wybudować Orlika. Drzewa, warte 3 mln zł, wylądowały u sąsiada burmistrza.
Można bezkarnie wyciąć 55 drzew, niemal pomników przyrody?
Okazuje się, że w świetle prawa można. Gmina nie wpisała je na listę pomników przyrody. Tym samym zalegalizowała niewyobrażalne dla środowiska straty.
Jakie były konsekwencje tej publikacji?
Gmina, za publiczne pieniądze publiczne pozwała moją redakcję: autora tekstu, wydawcę i mnie, jako redaktora naczelnego. Zażądali od nas 10 tys. zł.
Chcą wam zakneblować usta?
Mam takie wrażenie. Jeśli sąd przeczyta akta to sprawa powinna się zakończyć na pierwszej rozprawie.
Dlaczego jednak sprawę wycięcia drzew prokuratura umorzyła, a policja nabrała wody w usta? Czy dlatego, że przewodniczącym Rady Miasta w Lewinie jest zastępca szefa posterunku policji?
Pewnie tak. Sprawę badała prokuratura, czynności zleciła policji. Policjant, który się tym zajmował mieszka w Lewinie Brzeskim i działa w tym samym stowarzyszeniu, co burmistrz. Przygotował wnioski, z których wynika, że trzeba sprawę umorzyć. Żeby jeszcze ten materiał był oryginalny! Ale nie, wyraźnie był zerżnięty z Wikipedii. Według niego nie można było mówić o parku miejskim, bo nie było tam ławek. Tak przeczytał w Wikipedii, a w tekście zostawił hiperlinki… Widać pracę „kopiuj” „wklej”. Na tyle był nieudolny, że w piśmie do prokuratury nawet nie sformatował tekstu. Prokuratura na tej samej podstawie umorzyła postepowanie.
Zmowa instytucji?
Kiedy sąd nakazał ponowne zbadanie sprawy, zajęli się tym – dziwnym zbiegiem okoliczności - ten sam policjant i prokurator. Olali sąd.
Olali niezawisły sąd?
Prokuratura nie posłuchała sądu, Nie chcieli nawet zmienić składu orzekającego.
Państwo w państwie?
Prokuratura napisała nam, że sprawę będą badali ci sami ludzie i że nie przysługuje nam zażalenie.
Dlaczego burmistrz zdecydował się wyciąć ponad stuletnie dęby?
Wpadł na absurdalny pomysł, bo chciał się pochwalić Orlikiem. Ta inwestycja była warta ponad 1,3 mln zł.
Połowę tego, co drzewa.
Władza wykazała bezmyślność. A potem burmistrz, broniąc swojej decyzji, wykazał arogancję. Ośmieszał nas, bo o tym pisaliśmy, poniżał radnego, który to ujawnił. Metody rodem z peerelu.
Nie uważasz, że ustawodawca dał zbyt wielką władze samorządowcom, którzy interes prywatny stawiają ponad publicznym?
Oprócz przepisów liczy się jeszcze zdrowy rozsądek. Przepisami nie da się uregulować uczciwych zachowań burmistrzów wobec obywateli. Nie mogliśmy od burmistrza Lewina Brzeskiego uzyskać najważniejszych informacji. Musieliśmy mu zagrozić Samorządowym Kolegium Odwoławczym. Nie ma na to bata prawnego. Jedynym sposobem na taką władzę są wybory.
