Czy Prawo Prasowe w ogóle jest potrzebne? Ma 30 lat i przypomina znoszony, wielokrotnie łatany płaszcz.
Zgadzam się całkowicie. Prawo Prasowe jest peerelowskie, ale mimo to bardzo potrzebne. Równie konieczna jest jego zmiana, bo w obecnym kształcie nie spełnia standardów demokratycznego państwa prawnego.
Weźmy taką autoryzację. Cała cywilizowana Europa, do której trudno zaliczyć Białoruś, w takim kształcie jej nie stosuje.
Jestem zdecydowanie przeciwny autoryzacji. To sztuczny wymóg, bo dziennikarz i tak ponosi odpowiedzialność za słowo, wystarczająco surową. Musi zachować szczególną staranność i rzetelność. Ponosi o wiele większą odpowiedzialność, aniżeli szary obywatel. Jeśli napisze o czymś, czego nie było, nie zostało powiedziane lub zmieni zupełnie sens słów, to i tak za to odpowie. Autoryzowanie więc tego, co zostało powiedziane według mnie nie ma sensu.
Tymczasem PSL chce zachować autoryzację, ale skrócić jej terminy: przeznaczyć na nią jeden, w przypadku czasopism – dwa dni. Przecież jeden dzień, nie mówiąc o dwóch, może zabić wartość newsa.
Sam pomysł wprowadzenie terminów jest próbą poprawienia obecnych regulacji prawnych. Ale w istocie jest to „pudrowanie” instytucji autoryzacji. Według SDP autoryzacja nie ma racji bytu, więc proponujemy jej zniesienie. Zamiast poprawiać coś, co jest złe, lepiej z tego  zrezygnować. Jeśli prawodawca nie podzieli naszego postulatu, uważamy, że autoryzacja powinna być  mocno ograniczona.
Autoryzacja nie daje jednak większej szansy na odpowiedzialność za słowo? Nie chroni - wbrew pozorom - dziennikarza?
Jeśli dziennikarz ma nagraną wypowiedź albo zapisze słowa wypowiedziane na posiedzeniu rady gminy, to zdumiewającym jest żądaniem - wręcz absurdem - aby cytowaną wypowiedź autoryzować.
Absurdów w praktyce jest wiele. Niedawno władze Otwocka domagały się od dziennikarzy autoryzacji relacji z Rady Miasta.
Znam ten przypadek. Potwierdza tylko, że jeśli czegoś w prawie nie zapiszemy, to każdy może interpretować je po swojemu. A to jest zła filozofia. Nie powinno być tak, że interpretowanie zasady w kierunku niezależności dziennikarskiej wymaga za każdym razem zasięgnięcia opinii profesora czy kancelarii prawnej. Prawo powinno być tak napisane, żeby można z niego łatwo korzystać. Aby nie tylko prawnik, ale i dziennikarz czy samorządowiec wiedzieli, jakie mają prawa, a jakie obowiązki.
Czy publikacje w Internecie należy uznać za prasę?
Generalnie jestem przeciwny uznawaniu czegoś ad hoc. Jeśli publikacja internetowa spełnia wszystkie wymogi prasy, to można by to zrobić, ale bardzo ostrożnie i pod warunkami.
Chodzi o to, aby była zredagowana? To wystarczy?
Należy to potraktować bardzo ostrożnie, wyłączyć spod tego określenia portale tematyczne, branżowe, portale społecznościowe, blogi. One w definicji „prasy” się nie mieszczą. Ale nie można wykluczyć uznania za prasę serwisu informacyjnego, który niczym nie różni się od gazety, poza tym, że ukazuje się w sieci.
Czyli portal, dla którego rozmawiamy – sdp.pl – podobnie, jak wprost.pl czy polityka.pl uznaje Pan za „prasę” w rozumienia prawa?
Jak najbardziej.
Zdecydowana większość dziennikarzy nie ma dzisiaj umowy o pracę. Wykonują ten zawód na umowach śmieciowych lub prowadząc własną działalność gospodarczą. Kto jest dziennikarzem?
Wedle ustawy dziennikarzem jest każdy, kto wykonuje ten zawód na rzecz redakcji. Formalnie może być na etacie albo mieć ustną umowę o dzieło. Ustawodawca zamierza tak znowelizować Prawo Prasowe, aby za dziennikarza uznać tylko tego, kogo wiąże z redakcją stosunek prawny. Formalnie wydaje się to bez zarzutu, ale faktycznie bardzo wielu freelancerów wyrzucono by poza nawias zawodu, gdyż wielu ma umowy ustne. Zacznie się kwestionowanie statusu dziennikarskiego wobec tych, którzy nie potrafią się wylegitymować żadną umową. Albo nie można wykluczyć przesłuchiwania ich w procesach karnych na okoliczności  objęte tajemnicą dziennikarską. Łamało by to standardy demokratycznego państwa prawnego. Temu należy się przeciwstawić.
Dziennikarzy obywatelskich, którzy nie zarobkują w tym zawodzie, należy pozbawić tego statusu?
Nie wykluczyłbym ich z zawodu, ale jest problem: oni działają społecznie i często nie na rzecz konkretnej redakcji. Na pewno należy tak to rozwiązać, żeby status dziennikarski nie był powiązany z etatem czy innego rodzaju stosunkiem formalnoprawnym, bo byłoby to sprzeczne z sytuacją rynkową. Większość dziennikarzy pracuje na podstawie umów ustnych lub o dzieło. Jeśli wiec ustawodawca przeforsuje, że dziennikarza musi wiązać stosunek prawny z redakcją, wielu wyrzuconych zostanie za burtę.

Dziękuję za rozmowę

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl